• Wpisów:153
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 00:00
  • Licznik odwiedzin:27 584 / 1682 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ho Ho Ho!
Już dziś wigilia *,*
Tak w ogóle to wesołych świąt wam życzę, duuużo prezentów, aby ten śnieg w końcu spadł, smacznego śledzika oraz rodzinnych świąt <3
Kto się cieszy? Bo ja bardzo, już się nie mogę doczekać pasterki ;3
A teraz zapraszam na świąteczną 11
_____________________________________________

Święta tuż tuż... bałam się bo po raz pierwszy nie spędzę ich z rodziną. Bilety wykupione wszystkie na wszystkie loty... a wigilię przecież nie będę siedzieć na lotnisku!
Dlatego właśnie ja ubieram choinę a Ezra wiesza lampki na balkonie. Jego rodzice w te święta wyjechali wiec też został sam. No.. teraz ze mną.
-Dzisiaj w Betlejem... dzisiaj w Betlejem - nuciłam sobie wraz z kolędnikami w tv.
Od rana poczułam magię świąt zaraz po tym jak odsunęłam rolety w oknie a tam pełno białego puchu.
Ulepiłam bałwana na naszym balkonie, ale Ezra się wściekł i postawiłam go przed naszym balkonem na ziemi. No bo przecież balkon może się uszkodzić...

Nagle drzwi się otworzyły a chłód wpadł do pokoju wraz z Ezrą. Był cały w śniegu, zdziwiona wyjechałam przez okno...no tak wciąż pada.
-Pięknie przystroiłaś - powiedział zdejmując płaszcz.
-Dzięki - uśmiechnęłam się.
-Jadę po... do sklepu, chcesz coś? - zawołał.
-Pewnie czekaj! Jadę z Tobą- zawołałam. Wyłączyłam telewizję i wybiegłam za nim na klatkę schodowa.

Pojechaliśmy motocyklem pod hipermarket. Rozdzieliliśmy się przed wejściem ustalając że spotkamy się za godzinę.
Poszłam na dział męski i kompletnie nie wiedziałam co mam kupić Ezrze i Mikołajowi.
W końcu wybrałam dla Ezry małą choinkę oraz bluzkę z napisem Wesołych Świąt i poniżej małego palącego szlugę świętego Mikołaja. A dla mojego chłopaka wybrałam ramkę gdzie wstawię nasze zdjęcie oraz czarną koszulkę z napisem Wesołych Świąt skate i małego świętego mikołaja na desce i rampie.
Zadowolona dorzuciłam kilka słodyczy i ruszyłam do kasy. Po drodze zauważyłam Ezre przeglądającego damską bieliznę. Był cały czerwony gdy podeszła do niego ekspedientka z pytaniem czy mu nie pomóc. Oczywiście zaprzeczył. Oglądał akurat seksowne majteczki z napisem na tyłku jesteś moja Gwiazdko. Zdziwiona zastanawiałam się dla kogo to.

W domu zapakowałam szczelnie oba prezenty i schowałam w moim łóżku by Ezra nie znalazł. Nie rozmawiałam z nim, wydawał się spięty. Ciągle coś upuszczał.
Stałam akurat w naszej małej kuchni przygotowując coś na wigilijny stół gdy nagle Ezra upuścił dzbanek z wodą. Na szczęście nic się nie stało.
-Ezra idź usiądź i włącz jakieś kolędy - próbowałam ukryć złość. Chłopak bez słowa ruszył do drugiego pokoju.
Nagle zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć, przy okazji zerknęłam do pokoju gdzie siedział Ezra.
Siedział nieruchomo i wpatrywał się w ekran telefonu.
Otworzyłam drzwi.
-Cześć kochanie - powiedział Mikołaj całując mnie w policzek. Miał na sobie czapkę mikołaja oraz czarny płaszcz.
-No cześć - powiedziałam i również pocałowałam go w policzek.
-Wszystkiego najlepszego z okazji świąt- powiedział i podał mi miały pakunek.
-Dziękuję, wejdź proszę - powiedziałam i ułożyłam pakunek pod choinę.
-Nie, kochanie muszę lecieć rodzice chcą jechać do ciotki dziś, przepraszam - powiedział i pocałował mnie w nos.
-ym okej, to poczekaj - wróciłam do pokoju i wyjechałam paczkę dla Mikołaja. Podałam mu ją w przedpokoju.
-Dziękuję, a gdzie Ezra? Mam coś dla niego.
-Naprawdę? - odparłam zdziwiona.
Mikołaj wszedł do pokoju Ezry, chwilę porozmawiali. Nie chcąc podsłuchiwać poszłam do kuchni. Niedługo później Mikołaj wyszedł z małym opakowaniem. Pożegnał się ze mną czule, życzył wesołych świąt i obiecał że będzie jutro.

Skończywszy potrawy wigilijne zastawiłam stół w moim pokoju. Zauważyłam że Ezra również położył pod choinę prezent od Mikołaja ale i jeszcze jeden. Zżerała mnie zazdrość i ciekawość czy kupił tą bieliznę i jak tak to dla kogo.

Około 20 zasiedliśmy do stołu. Połamaliśmy się opłatkiem i zjedliśmy barszcz. Było trochę sztywno, lecz po kilku lampkach wina bardziej się rozkręciliśmy.
Śmiałam się i żartowałam z Ezrą jak przedtem, było nawet fajnie.
Poszliśmy razem nawet na pasterkę.

Gdy wracaliśmy do domy Ezra złapał mnie za rękę i tak szliśmy śmiejąc się i śpiewając kolędy.
Na klatce schodowej śmiałam się z niego że nie może znaleźć kluczy, a potem że nie może otworzyć drzwi. Gdy w końcu weszliśmy ucichłam.
Ezra zdjął płacz i buty a potem podszedł do mnie blisko. Za blisko.
Nasze kolana stykały się razem a oddechy mieszały.
-Co?- zapytałam i czknęłam. Potem zaśmialiśmy się.
Po chwili wzruszył ramionami i odszedł.

Gdy przebrałam się w piżamę zawołałam go by rozpakować prezenty.
Zaśmiewałam się wraz z nim gdy wyciągał super koszulkę z palącym mikołajem ode mnie i bardzo podobną koszulkę z mikołajem strażakiem.
Ja od Mikołaja dostałam nasze wspólne zdjęcie na pamiątkę że jesteśmy już ze sobą pół roku oraz serię książek. Bałam się rozpakować prezent od Ezry.
-No otwórz - zachęcił mnie śmiejąc się głupkowato.
Chwyciłam prezent i rozerwałam papier. W środku znajdowało się pudełko a w nim... tak! ta bielizna co oglądał w sklepie. Zdziwiona zauważyłam że dał mi kilka par z różnymi śmiesznymi napisami.
-Dzięki - rzuciłam mu się na szyję i ucałowałam w oba policzki. On jednak chciał czegoś więcej i po chwili pocałował mnie namiętnie w usta. Zrobiło mi się strasznie gorąco a zarazem zimno. Usta miał miękkie i lekko wilgotne. Dłonie wplótł mi we włosy usuwając z nich wsuwki, burza loków rozsypała mi się na plecy. Szczęśliwa odwzajemniłam pocałunek. Ezra głaskał mnie delikatnie po plecach a ja dłońmi badałam każdy centymetr jego ciała. Wciąż nie odrywając się od siebie padliśmy na łóżko. Chłopak oparł się na łokciach by nie przygnieć mnie a ja chwyciłam go za szyję i przyciągnęłam bliżej siebie.
Nagle Ezra wstał. Zdziwiona i mało przytomna spojrzałam na niego podnosząc się do pozycji półsiedzącej
-Nie... nie mogę - powiedział i wyszedł.
Opadłam na łóżko i jęknęłam.
-Co ja zrobiłam - wyszeptałam tylko wpatrując się w sufit.
Nagle zadzwonił telefon.
-Halo? Tak mamuś, wszystko w porządku. Mhm... ja tobie też życzę wesołych świąt, dużo szczęścia, zdrówka, tak niedługo się spotkamy mhm no pa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Coraz bliżej święta ;d
Krótki, wiem przepraszam ale wynagrodzę to wam świątecznym wpisem o Ezrze i Ali ;*
_______________________________________________

Wracałam do domu około dziesiątej. Ciężkie siatki ledwo mogłam unieść.
Nagle usłyszałam wycie syren straży pożarnej. Przestraszona zaczęłam szukać wzrokiem ognia lub dymu. Lecz po chwili usłyszałam śmiechy. Zerknęłam w boczną uliczkę a tam stał wielki wóz strażacki obok bloków. Grupa chłopaków oblewała się woda. Nagle spostrzegłam Austina, Gerada i Jeram jak oblewają Ezrę. Zaciekawiona aż przystanęłam.
Nie widziałam, że mój współlokator jest strażakiem. Tyle razy sprzątałam i prałam jego rzeczy ale nigdzie nie widziałam jego munduru.
-Hej Ali!- Geord pomachał do mnie. Skierował węża na mnie oblewając mnie od stup do głowy. Z piskiem śmiejąc się ruszyłam biegiem do domu. Chłopaki ruszyli za mną.
-Łapcie ją! - krzyknął Jerem. Prawie cały zespół biegł za mną, wszyscy oprócz Ezry. Oczywiście nie miałam szans uciec na 10 centymetrowych obcasach, chłopaki złapali mnie i wyrwali mi torby.
-Nie ładnie, żeby taka panna dźwigała - zaśmiał się Austin stojąc obok mnie. Jego miedziana mokra skóra lśniła w słońcu. Podkoszulek jaki miał na sobie całkowicie przylepiał się do jego ciała tak że pokazywał umięśniony tors.
Wszyscy śmiali się pomagając mi nieść torby.
Gdy postawili mi je na podłodze w moim pokoju każdy staną na baczność i zasalutował.
-Dzięki chłopaki za #Pomoc - uśmiechnęłam się do nich.

Gdy wszyscy wyszli położyłam się na kanapie padnięta. Wysokie obcasy stały tuż obok mnie.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Westchnęłam i podniosłam się.
Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam butelkę #wina oraz kwiaty.
Po chwili za wielkiego #bukietu wyłonił się Mikołaj.
-Hej - uśmiechnął się pokazując białe proste ząbki. -Kochanie, to dla Ciebie i #przepraszam za wczoraj.
-Och dziękuję, nie ma sprawy -Uśmiechnęłam się do niego.
Wpuściłam go do domu.
-Proszę -powiedział podając mi kwiaty. Poszłam do kuchni aby nalać wody, a on ruszył za mną.
Stałam przy zlewie układając kwiaty, Mikołaj objął mnie i pocałował w kark. Miły dreszcz przeszedł mnie po całym ciele.
Odstawiłam dzbanek do zlewu. Mikołaj oparł ręce o blat po obu moich stronach. Odwróciłam się do niego a Miki pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek.
Chłopak podniósł mnie i usadowił na blacie.
Odchyliłam się i namiętnie odwzajemniłam pieszczoty. Miki całował mnie z pasją i żarliwością.
-Jestem - usłyszałam jak Ezra wchodzi do domu. Rzucił klucze do szuflady i wszedł do kuchni.
Wraz z Mikołajem nie zruciliśmy na niego uwagi dopóki zaszokowany nie odchrząknął.
-To kuchnia - oznajmił- A nie twój pokój Alison.
Wypowiedział moje imię ze złością.
Miki zdezorientowany odsunął się. Spojrzał na Ezrę potem na mnie i się uśmiechnął.
-Sorki - powiedział chwytając dwa kieliszki i poszedł do mojego pokoju. Wzięłam wazon i ruszyłam za nim. Ezra zagrodził mi drogę.
-Nie odrywaj chłopaków od pracy.
-Słucham? -zapytałam zdziwiona. O czym on do cholery mówił?
-Od straży, mieliśmy dziś próbę.
-Aha, nie moja wina że chcieli mi pomóc - powiedziałam przepychając się obok niego.

Siedzieliśmy przytuleni na kanapie popijając wino i oglądając romantyczną komedię, którą wybrał Mikołaj. Przy napisach końcowych chłopak pocałował mnie namiętnie w usta.
Usłyszałam jak drzwi do mojego pokoju się otwierają. Wszedł Ezra.
Odsunęłam się od Mikołaja.
-No co?- zapytał współlokator gdy spojrzałam na niego złowrogo- Mój dom.
Rzuciłam w niego poduszką, uciekł zamykając pospiesznie drzwi.
Z uśmiechem "zajęłam się" z powrotem moim chłopakiem, który był rozbawiony całą tą sytuacją.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 

~9~

Nie wiem czy opłaca się jeszcze tutaj cokolwiek dodawać gdyż mało osób wbija na tego bloga
Obecnie mam taki plan:
Dziś dodam 9 część opowiadania w poniedziałek dodam 10 a w wigilię taki jakby świąteczna 11
Mam nadzieje że będziecie dalej aktywni
_____________________________________________

W między czasie wstąpiliśmy do domu chłopaka. Mikołaj wziął deskorolkę i powrotem poszliśmy na busa.
Wysiedliśmy w centrum miasta.
Zdziwiona szłam za Mikołajem, który jechał na desce.
-Chodź - zawołał gdy odjechał dalej.
Weszłam w cień między blokami. Z dala usłyszałam muzykę oraz śmiechy. Zaciekawiona zrównałam się z moim chłopakiem który zszedł akurat z deski.
-Chodź - powtórzył. Złapał mnie za rękę i ruszył biegiem. Musiałam podtrzymywać sukienkę by nie uniosła się za wysoko.
Przy metalowej bramce w parku zwolniliśmy.
-Wiem, że to trochę dziwne - powiedział.
-No tak, bo poznając nową osobę przedstawia się ją rodzicom a nie kumplom.
Chłopak wybuchnął śmiechem.
Spojrzałam w kierunku gdzie dudniła muzyka.
Kilku chłopaków ubranych w same spodenki jechało po rampach.
-To twoje zajęcie? - zapytałam.
-Y.. tak uczę młodych i zarabiam na siebie - powiedział cicho.
Mikołaj pomachał do znajomych. Większość osób już wcześniej nas zauważyło ale gdy Miki pomachał do nich w okół nas zebrała się spora grupa.
-Siema Miki - każdy przybił piątkę - Kto to?
-Elo - odparł - To... moja dziewczyna, Alisoon.
-Hej - pomachałam do wszystkich.
- Mmm ślicznotka - powiedział brunet, nie miał na sobie koszulki i wszystkim prezentował swoją opaloną, umięśnioną figurę. - Jestem Kuba
-Ali - uśmiechnęłam się.

Gdy przywitałam się ze wszystkimi chłopakami Mikołaj zaciągnął mnie na rampy. Dwie dziewczyny które akurat przyszły pomachały do nas.
-Od kiedy jesteście parą - zawołała niska ruda dziewczyna. Ubrana była w spodenki z wysokim stanem oraz bluzę wiązaną na karku.
-Nie interesuj się Ari - zaśmiał się Mikołaj, ale z grzeczności podeszliśmy do nich. - Ali poznaj Arię i Iwonę.
Spojrzałam na dwie identyczne dziewczyny, te same oczy, nos, proste włosy i chuda sylwetka.
-Hej - powiedziałam. Iwona uśmiechnęła się do mnie. Miała na sobie krótką letnią spódniczkę.
Oraz różowy top..
- Chciałaś tu przyjść czy cię zaciągnął?
-Zaciągnął - odparłam, Mikołaj w zamian zaczął mnie łaskotać.
-Nie będziesz opowiadała kłamstw!- śmiał się.
Aria i Iwona śmiały się z nim.

Później siedziałam z Arią i Iwoną na murku a chłopak jeździli na deskach, wykonując coraz to bardziej niebezpieczne skoki.
-Och nasz Miki to takie ciasteczko - westchnęła Iwona
-Kuba też niczego sobie - odparła Aria.
-Szczęściara jesteś - powiedziała do mnie Iwi - Mieć takie ciasteczko... boże jak on skacze.
-Ej ja tu jestem !- prychnęłam śmiejąc się.
Siedziałyśmy tak dość dług. Fakt faktem powoli mi się to nudziło, owszem lubiłam oglądać Mikiego, ale Iwona mnie zaczęła wkurzać. To mój chłopak a ta sobie wyobraża nie wiadomo co!
Wstałam oznajmiając że muszę już iść. Aria i Iwona pożegnały się ze mną. Oczywiście Iwona wcisnęła mi swój numer żebym do niej zadzwoniła.
Obiecałam że to zrobię jak tylko wrócę do domu. Ruszyłam samotnie na przystanek spoglądając jeszcze raz na chłopaków.

Powoli zapadał zmrok, było coś koło dwudziestej trzeciej.
Autobus szybko przyjechał wiec wsiadłam i pojechałam do domu. Nadal nigdzie nie widziałam Mikołaja, było mi trochę głupio że się z nim nie pożegnałam lecz miałam dość tej Iwony... lafirynda jedna!

Gdy wróciłam do domu nikogo nie było, poszłam od razu się umyć, zrobiłam sobie coś na kolacje i poszłam oglądać tv. Akurat gdy brałam do ust widelec z sałatką ktoś zapukał do drzwi. Jęknęłam cicho, odłożyłam sztuce i poszłam otworzy.
-Cześć kotku - powiedział Mikołaj wchodząc do korytarza. -Coś się stało?
-Nie, czemu miało by się coś stać - pocałowałam go w policzek i wróciłam do pokoju. On wszedł za mną lecz zatrzymał się w połowie.
-Czekasz na kogo? - zapytał spoglądając na dwa kieliszki i wino, a obok talerze z sałatka.
-Nie - odparłam i zakopałam się z powrotem w kołdrę.
-Aha, mogę wiedzieć po co ci dwa kieliszki?
-Jezu człowieku myłam je wiec muszą wyschnąć - warknęłam wkurzona.
-Spokojnie. -Powiedział. Nic nie odpowiedziałam, wkurzyłam się już na niego... jak on śmiał?! Najpierw zostawił mnie z tą lafiryndą a potem gada mi coś że na kogoś czekam.
-Chyba pora żebyś się zbierał - odparłam.
-Słucham?- otworzył oczy ze zdziwienia.
-Miki źle się czuje, chce odpocząć...
-Nie mogę zostać?
-Chce iść spać?
-Aha... nie ufasz mi... spoko - powiedział i wyszedł.
Dziwne bo nie czułam się winna, wręcz przeciwnie. Ulżyło mi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Siemka ;3
Dość długo mnie tu nie było... niestety
Ale no cóż to grudzień i wiele się działo.
W szkole świetnie jak zawsze... no może nie zawsze bo mam wystawione 3 zagrożenia xD
Na święta planuje tu wrócić a przez ten czas popisze opowiadań, pouczę się
Mam nawet trochę opowiadanie świąteczne, które wstawię w wigilię... ale przedtem planuje jeszcze wstawić 9 i 10 część

Wiem że długoooo minęło od mikołajek ale pochwalcie się co dostaliście

Ja dostałam Misia takiego dużego <3 oraz kolczyki dwie pary i zestaw do manikiur

Wiec od razu mówię od piątku (19.12) ruszam znowu z blogiem
Zajrzyjcie czasem do mnie ;P

Wiem i przepraszam że byłam bardziej aktywniejsza na tam tym blogu ale to tylko dlatego że tam pisałam z głowy a tutaj muszę przepisać z zeszytu, wybaczcie
  • awatar oparzeni: Witam.Powroty,wytrwałość niezbędnych...
  • awatar I ♥ Lagoona Blue: Oooo<3 jakie fajne prezenty:O fajnie by było jak byś pisała takie wpisy:3
  • awatar Gość: Oki czekam ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

~8~

Przez ten pisarski weekend który był jaki czas temu napisałam strasznie dużo z opowiadań. I teraz mam zamiar trochę tego powstawiać ale czasu brak ;//

Zapraszam na kolejną cz. o Ali i Ezrze ^^
____________________________________________

Bardzo polubiłam całą paczkę, a szczególnie Georda i Austina. Potrafili mnie rozśmieszyć w każdej sytuacji nieważne jak bardzo głupiej.
Nadal nie odzywam się do Ezry, on próbował się odezwać i to nie raz.
Mikołaj oczywiście poprosił mnie o chodzenie... poprosił o chodzenie? Dziwnie brzmi no ale cóż.
Nie mogłam mu odmówić, gdy spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi oczami...
Słodki ledwo widoczny zarost, piękne oczy, atletyczna figura, czego by tu nie kochać?
Ma swoje hobby, zarabia kase, ma plany na przyszłość. Po prostu ideał.
Nigdy nie zapomnę dnia gdy "zostałam" jego dziewczyną.

Dzień po imprezie leżałam w łóżku z workiem lodu na głowie.
Ezra wpuścił go do domu.
-Hej - powiedział Miki siadając obok mnie na łóżku.
-Hej - rozpromieniłam sie.
-Jak się czujesz?
-W porządku.
-Wyjdziesz ze mną na spacer?- zapytał nieśmiało.
-Jasne, tylko się ubiorę - odparłam. Chwyciłam szybko pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki.

Wyszliśmy na dwór. Mikołaj skierował się w stronę parku. Usiedliśmy na brązowej ławce obok wielkiego dębu.
Park był rozległy i mieścił sie tu obok przedszkola oraz placu zabaw. Na wielkim placu rosło kilka dębów, brzóz i kasztanów. Między nimi postawione były ławki a na środku wielka fontanna przy której bawiły się dzieci.
Mikołaj siedział na ławce opierając się łokciami na koanach. Po chwili wyprostował się.
-Ali, wiem że nie wyglądam...- westchnął. Spojrzałam na niego. Zwykłe dresy i koszulka bez rękawów - Ale chciałbym zapytać...
-Tak?- zapytałam gdy przerwał.
-Alison - westchnął. Po chwili zszedł z ławki i stanął na przeciw mnie
-Alison- powtórzył. Spojrzałam na niego. Był wysoki i przystojny. Dziwne że on nie ma dziewczyny. Chwycił mnie za ręce, spojrzałam mu w oczy.
-Alison - wyszeptał cicho- Chciałbym ... ty... to znaczy chciałabyś być moją dziewczyną?
-Twoją dziewczyną?- zapytałam zaszokowana. Jestem tu niecały tydzień a już mam mieć chłopaka?
-Tak! - westchnęłam i rzuciłam mu się na szyję.
Obok nas staruszka spojrzała na mnie krytycznie.
Mikołaj przytulił mnie i pocałował w policzek.
-Czy to nie za szybko? - spytał.
-Może trochę - odparłam - ALe przecież ja ci się podobam, ty mi też, wiec w czym problem?
Chłopak wrzuszył ramionami i przytulił mnie ponownie.
-Poznam cię moimi kumplami, chcesz?- zapytał. Zaśmiałam się.
-To chodź - krzyknął i pociągnął mnie w stronę przystanku.

Wiem... wiem... krótkie i strasznie yy miłosne Sorki ^^ Następną część dodam jak najszybciej czyli albo dziś albo aż w piątek.
Zapraszam również na mojego drugiego bloga gdzie jest drugie opowiadanie ^^
Dobranoc *,*
/Panna






 

 
Witam was
Jeśli ktokolwiek jeszcze czyta tego bloga xd
Przepraszam was za długą nieobecność... nie mam jako na nic czasu ;//

Główne pytanie to: Czy mam zacząć pisać nowe opowiadanie czy dokończyć to o Ali? Bo jakoś nie mam weny co do Ali ;//

Czekam na odpowiedzi.
*Dobranoc*
  • awatar Gość: Wiesz jak bardzo jestem za tym żebyś to skończyła ^^
  • awatar Opowieści i Historie :3: Fajnie by było gdybyś dokończyła ale najważniejsze jest to byś ty dobrze się czuła pisząc to opowiadanie :)
  • awatar ♥Twyla♥: Chciałabym żebyś dokończyła bo jestem ciekawa jak się skończy ale nowego opowiadania jeszcze bardziej jestem ciekawa więc możesz pisac nowe :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Siemka
Dzięki za miłe komy, ale nie wiem czy będę miała aż tyle czasu, niestety ale zmienili mi ostatnio plan i moich zdaniem jest beznadziejny ;//
W szkole oczywiście świetnie, znajomi, lekcje nawet ok.

Weekend ten podobno jest pisarski wiec postanowiłam dodać wam kilka wpisów byście mieli co poczytać przez następny tydzień
Oczywiście nie wiem czy będę mogła ciągle dodawać bo wybieram się na festyn do gimbazy ;_;

No to macie dziś na rozpoczęcie weekendu
A teraz kolejna część o Ali
___________________________________________

Na plaży było wiele ludzi. Z trudem odnaleźliśmy grupę 24 latków z piwami. Wszyscy byli bardzo mili i pomimo że ja i Mike byliśmy najmłodsi traktowali nas równo ze sobą.
Siedziałam w stroju kąpielowym obok Mikołaja, chłopak obejmował mnie jednym ramieniem a w drugiej ręce trzymał piwo. Nagle spostrzegłam Ezre który idzie pewnym krokiem w samych szortach, trzymał za rękę blondynę, którą widziałam w mieszkaniu.
Stałam się na nich nie patrzeć rozmawiając z Austinem.
Rozkojarzona myślami o Ezrze nie poczułam kiedy Mike wziął mnie za ręce i zaniósł do wody. Piszczałam i śmiałam się gdy oboje wylądowaliśmy w wodzie z powodu śliskich kamieni. Reszta znajomych śmiała się radośnie. W pewnej chwili ujrzałam wzrok Ezry. Patrzył na mnie z zazdrością i bólem.
Podczas gdy obok niego stała JEGO blondyna, która uśmiechała się sympatycznie ale z dystansem.
Wkurzona podpłynęłam bliżej do Mikołaja i ku zaskoczeniu nas wszystkich go pocałowałam.
Chłopak objął mnie i przysunął mnie bliżej do Siebie.
Ostatnie co usłyszałam nim zanurkowaliśmy to śmiech i oklaski.

Krztusząc się i plując wodą odzyskałam przytomność. Leżałam na twardej ziemi okryta ciepłym kocem. Po chwili ktoś mnie objął i przekręcił na drugi bok. Ktoś inny poklepał mnie delikatnie lecz stanowczo w plecy.
-Żyje - usłyszałam głos Ezry
-Widzimy - prychnął Mikołaj.
-Może trochę grzeczniej co? - Warknął Ezra- Mało co jej nie utopiłeś!!!

Siedziałam owinięta kocem obok Mikołaja. Gdy zaczęło się ściemniać rozpaliliśmy ognisko.
-Idę po piwo, idziesz? - zapytał Miki. Oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć na temat pocałunku.
-Nie, tu mi cieplej - powiedziałam.
-Ok- powiedział i poszedł. Ezra wykorzystawszy ten moment usiadł obok mnie.
-W porządku? - zapytał. Kiwnęłam tylko głowa. Nie miałam ochoty z nim gadać - Ali...
-Co?
-Przepraszam...
-Za?
-Joanne
-Co mnie ona obchodzi? - prychnęłam.
-No...
-Nic... guzik mnie obchodzi, rozumiesz? - zapytałam.
-Powiedz o której chcesz wracać i...
-Mam Mikołaja, on mnie odwiezie.
-Co ja? - zapytał Miki przychodząc do nas - Cześć Ezra
-Cześć - mruknął brunet i odszedł.
-Co chciał ? - zapytał Miki przeczesując swoje mokre blond włosy.
-Nic.
-Skąd się znacie? - zapytał Mikołaj.
-Jest moim... to znaczy ja jestem jego współlokatorką.
-Uf.. - westchnął Miki i przyciągnął mnie do Siebie.
-Hm?
-Myślałem że chodzicie ze Sobą, albo coś... chodź w sumie rozumiem jego reakcję... podobasz mu się wiesz?
-Nie chce o tym gadać.
-Ok, odwieźć Cię? - zapytał wstając. Kiwnęłam głową.

Hej mam dla was jeszcze prośbę, moglibyście zagłosować pod tym postem -> https://www.facebook.com/pageharrypotter80/photos/a.249999855122467.55127.227956743993445/612621605526955/?type=1&;theater na kandydatkę "Giny" ? Proszę to bardzo ważne <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witam was. Przepraszam za te długie nie obecności ale mam bardzo mało czasu. Nie starcza nawet na czytanie książek a co mówienie o pisaniu...pff
Postaram się to poprawić i jutro spróbuje dodać kolejne cz. o Ali

18/19 października - PISARSKI WEEKEND

"To wydarzenie to w sumie nic szczególnego. Jest dużo osób, które chcą pisać, ale nie mają szczególnego zapału, a jeśli już siadają przed przed klawiaturą, lub zeszytem to wyjdzie zdanie, lub dwa i chwała, że choć tyle się udało, bo wszędzie były jakieś zajęcia.

W ten weekend, każdy ma pisać i nie ważne, czy jest w tym dobry lub zły, czy masz rok i ledwie trzymasz w rękach ołówek lub nawet setkę na karku. Najlepiej jak się z tym jeszcze wyjdzie w świat - starczy nawet pisanie na kolanie w zeszycie w jakimś parku.

Trzeba zrobić z tego jak największą akcję!

Wkręcajcie w to znajomych i całkiem obce osoby!

Zapraszajcie na Facebooku, piszcie o tym na stronach, na których adminujecie, publikujcie zdjęcia na Instagramie otaggowane @[null:#clericalweekend] , żeby każdy mógł zobaczyć, że nie piszę sam.

Może w przyszłym roku zrobi się podobną akcje, ale na większą skalę?

I pamiętajcie: to ludzie zawsze tworzyli wydarzenia, o których teraz uczymy się w szkołach! "

Co wy na to? Piszemy?!
Każdy chętny niech wejdzie w ten link ---> https://www.facebook.com/events/464995740306067/?ref_newsfeed_story_type=regular

Dołączcie do wydarzenia będzie fajnie

A teraz napisałam krótki opowiadanie w sumie to wymyśliłam je pomagając rodzicom

Ona: Hej
On: Siemka, co tam?
Ona: Musimy pogadać...
On: Wiesz że zawsze cię wysłucham
Ona: Jestem w ciąży...
On: Oł.. ale jak?
Ona: 2 tydzień
On: Kochanie przepraszam Cię ale rodzice mnie wołają, przyjadę najwcześniej jak będę mógł.
Ona: Pa misiu.

Wieczorem
Ona: Hej
Ona: Miałeś przyjechać
Ona: Halo?

Następnego dnia
Ona: Hej

Następny tydzień
Ona: Hej, kochanie czemu się nie odzywasz? ??

Następny miesiąc
Ona: Posłuchaj mam tego dość, nie odbierasz, nie odpisujesz!

9 miesięcy później
On w pół leżał na łóżku przykryty tylko kołdra, obok niego wstawała blondynka o smukłej figurze.
Blondynka: Jesteś dupkiem wiesz?
On: Wiem, przepraszam. Masz tu kasę kup sobie coś.
Blondynka: Nie bo wtedy wyjdę na dziunię co idzie do łóżka za kasę. Nara dupku!
On tylko westchnął. Podszedł do barku, nalał sobie wódki.
Podszedł do okna.
Widział jak piękna blondynka, która jeszcze minutę temu nie była niczego świadoma zamyka furtkę.Po drugiej stronie zobaczył Ją. Szła z wysokich facetek prowadząc wózek dziecięcy. Facet obejmował Ją w pasie i od czasu do czasu całował w policzek. On wkurzony kopnął szafkę nocną i zapalił papierosa.

Ona szła śmiejąc się z wysokim facetem. Opowiadał Jej właśnie śmieszne historię swojego dzieciństwa. Bardzo lubił gdy się śmiała.
Facet: Czy on mnie pokocha?
Ona: Oczywiście, że tak!
Powiedziawszy to pocałowała go mocno w usta. Byli zaręczeni już od dwóch miesięcy a znali się od roku.
Nagle małe dzieciątko w wózku otworzyło oczka i uśmiechnęło się szeroko do mamy, potem spojrzało na wysokiego faceta i uśmiechnęło się szerzej.
Dziecko: Dada
Ona: Widzisz? Już cię kocha, dado
Facet: Zostałem dadą

Ona ułożyła sobie życie z najlepszym kolegą Jego. On umarł młodo, tego samego dnia gdy zobaczył ją na spacerze.
Tak toczy się życie przez jeden głupi błąd. Pamiętaj staraj się podejmować jak najmniej głupie błędy.
  • awatar Opowieści i Historie :3: Świetne opowiadanie - przedstawiłaś nam jak popełniając nawet drobne błędy może zniszczyć nasze życie :) Życzymy by Tobie nigdy nie przydażyło się nic przykrego no i oczywiście żtczymy więcej wolnego czasu byś mogła dodawać wpisy nieco częściej ;)
  • awatar Gość: fajne <3
  • awatar Pamiętnik nastolatki. ;D: Uwielbiam takie krótkie opowiadania ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Ojejku dziękuję *,*
Mamy licznik odwiedzin 2 016! <3
Wiec opowiadania dodam jutro
A dziś kolejna część Życie jest kruche... oraz mała ankieta, ale to dodam później ;*
Jak weekendzik? *.~
___________________________________________

Nie wiem czy to sen, czy to prawda.
Siedziałam przy jego łóżku a on uśmiechał się do mnie. Głaskał po ręce szeptał: Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.
Tak... kocham go i jestem tego pewna.
-Kochanie- usłyszałam delikatny cichy głosik.- Kochanie obudź się.
Zamrugałam.
Siedziałam na korytarzu przed Jego salą. To już kolejny tydzień a on się nie wybudził... lekarze sądzą, że czas pozwolić mu odejść.
Oczywiście się nie zgadzam, a rodzice Marcina nie wiedzą co robić.
Nagle jak przez mgłę słyszę czyjąś rozmowę.

-Kochanie ! Nareszcie - krzyczy kobieta. Chyba matka.
Syn się nic nie odzywa, tak to na pewno syn. Czuję jego głęboki oddech i bicie dużego serca.
-Marcinku wiesz jak twoja dziewczyna się martwiła... leżała całymi dniami tutaj, z Tobą.
-Zawołaj... zawołaj ją. Prosze. - wyszeptał.

Nagle ktoś szturcha mnie w ramie.
Widzę mamę Marcina, ma łzy w oczach. Przerażona spoglądam na nią dokładnie. Nie... ona się cieszy.
-Marcinek cię woła - wyszeptała.
Energia napełniła mnie całą. Rzuciłam się do drzwi jak by sto bizonów mnie goniło.
I wtedy zobaczyłam jego. Leżał na tym samym stalowym łóżku, lecz teraz znowu się uśmiechał.
-Marcin- pisnęłam i rzuciłam mu się na szyje jak małą dziewczynka. On zaśmiał się i przytulił mnie mocno.
-Słyszałem Cię, jak do mnie mówiłaś, jak płakałaś- otarł mi pojedynczą łzę na policzku.
-Panno Klaudio, gratulacje wytrwałości - powiedział doktor wchodząc na sale. - Właściwie pan Marcin miał wiele szczęścia.
Tajemniczo sie uśmiechnął doktor.
-Całymi dniami przesiadywała tutaj - siwy facet zaczął mamrotać pod nosem - Siłą niekiedy trzeba było ją wyciągać by coś zjadła.
Marcin zaśmiał się wesoło.
-Bo to moje kochanie - pocałował mnie w policzek. Szczęśliwa uśmiechałam się cały czas.
-No panie Marcinie, zostajesz do jutra a potem wychodzisz- uśmiechnął się lekarz do nas i wyszedł.

Następnego dnia leżałem w swoim pokoju. Tęskniłem za domem, a zwłaszcza za jednym elementem. Wszystko wróciło do normy.
Klaudia tak jak zawsze siedzi przy biurku i trajkocze bez sensu, a ja słucham ja jednym uchem. Potem oczywiście mi się za to dostaje ale zawsze godziny się całusem.
-Marcin pytałam coś
-Tak, w zupełności się z Tobą zgadzam.
-Serio? - Klaudii zaświeciły się oczy. - To lece po farbę i idę malować paa
-Zaraz jaką farbę czekaj!- krzyknąłem a ona dusząc się ze śmiechu zginałą się w pół.
-Przykład kiedy mnie "słuchasz" - śmiała się padając obok mnie na łóżku.
-Och ty - rzuciłem się na nią i zacząłem rozpinać jej bluzkę by połaskotać po brzuszku. Moim kochanym brzuszku <3
Po dniach w szpitalu bardzo schudła, aż za bardzo.
Po chwili znieruchomiała. Spojrzałem na nią.
Patrzyła wprost na mnie.
-Kocham Cię - wyszeptałem.

Koniec xDD
Sorki nie mam weny by tego pisać
Wieczorem jak mi się uda dodam ankietę dotyczącą opowiadania
Miłego dnia ;*






 

 
Siemka siemka ;3
Jak tam połowa weekendu? U mnie zimno, mokro i chora ;c No niestety... ;/
A jak u was?
Niedługo wbijają goście na kolację, ja oczywiście się odchudzam ;x
Zapraszam do drugiej części opowiadania.
_______________________________________________

Słyszałam jak za mną biegł. Wołał mnie.
Ale ja, głupia się nawet nie odwróciłam. Teraz to moja wina.

Wczoraj gdy wyrwałam się Marcinowi i przyspieszyłam kroku, pobiegł za mną. Krzyczał przed całą szkołą że mnie kocha. A ja głupia się nie zatrzymałam. Teraz już za późno.
Leży owinięty w bandaże, lekarze dają mu kilka godzin życia. To moja wina!!

Załkałam uderzając w szybę pięściami. Osunęłam sie na ziemie i ukryłam twarz we włosach.
Nagle poczułam ciepłe dłonie podnoszące mnie z ziemi.
-Kochanie, spokojnie - usłyszałam cichy, dobrze znany mi głos mamy Marcina.
Usiadłyśmy na plastikowych krzesełkach, mama Marcina, mniejsza ode mnie kobieta o bujnych rudych włosach. Marcin miał jedynie po niej oczy i uśmiech. Pełen radości. A teraz? Przygaszony uśmiech, krucha dłoń głaskająca mnie po włosach, byle jak związanych.
To moja wina... to ja powinnam tam leżeć!- krzyczałam w duchu.
-Wiesz, że to nie prawda- wyszeptała mama Marcina.
Czy ja powiedziałam to na głos? - zastanowiłam się.

Nagle usłyszałyśmy jak drzwi do pokoju Marcina otwierają się. Wyszedł z nich mały człowiek o siwych włosach ubrany w kitel.
-Pani Cycelia?
-Tak?- zapytała mama Marcina wstając - Jak mój syn?
-Na razie wyniki się nie poprawiają ale proszę być dobrej myśli. Można wejść ale pojedynczo - odparł lekarz i poszedł do gabinetu.
Pani Cycelia spojrzała na mnie uważnie. Po chwili kiwnęła delikatnie głową. Zaszokowana siedziałam nieruchomo, aż mama Marcina delikatnie lecz stanowczo popchnęła mnie w stronę drzwi.

Weszłam do środka. Przysiadłam na krzesełku obok. Chwyciłam go za dłoń. Była zimna, wręcz lodowata. Przestraszona pocałowałam ją delikatnie.
-Przepraszam- wyszeptałam cicho. Ułożyłam głowę obok niego i zamknęłam oczy.

Śnił mi się oczywiście on.
Znaliśmy się od pewnego czasu, ale po pójściu do liceum, nikt nie skojarzył że kiedyś się przyjaźniliśmy.
Przypomniała mi się jedna z wycieczek. Byliśmy nad morzem.
Pełne słońce, szum morza i ciepły piasek pod stopami. I on... jego uśmiech.
Uśmiechnięty od ucha do ucha stojący obok desek. Próbował namówić dziewczyny na żeglowanie. Oczywiście się nie zgodziły. Ale ja tak. Bo mu ufałam.
I wtedy ujrzałam ten szeroki uśmiech skierowany do mnie. Tylko do mnie.
Aż mi się ciepło zrobiło.

Nagle obudziłam się w pustej zimnej sali. Obok leżał on, nieruchomo. Jedynym znakiem życia był aparat podłączony do jego żył.
Nadal czułam ciepło w sercu po wspomnieniu. Pocałowałam jego zimną dłoń, a potem przytuliłam ją do mojego serca, by oddać mu to ciepło.
Chciałabym żeby żył, chce się z nim zamienić miejscami!
Kocham go...
 

 
No witam witam ;3
Trzeci tydzień za nami oraz 3 zajęcia szkoleniowe
W sumie fajny profil sobie wybrałam ale roboty trochę będzie ;/
Yeeej zostałam łącznikiem 20 głosów na mnie xD
Dziś w sumie nudy, jutro praca ;/
A tu macie kawałek krótkiego opowiadania, pisałam na lekcji xd
Jak będzie 2 000 licznik odwiedzin to dodam kolejną część tam tego opowiadania, tylko napiszcie czy wg chcecie ;_;
__________________________________

"Życie jest takie kruche..."

W dzień silna dziewczyna, mądra, roześmiana, piękna...
W nocy skulona płacząca do poduszki z tęsknoty...
Pomimo że minęło już tyle czasu, tyle dni, tyle miesięcy.

Piękny wrześniowy dzień zapowiadał się wspaniale.
Ubrałam się w zielono czarną sukienkę, uśmiechnięta czesałam swoje długie brązowe włosy.
-Kochanie, śniadania- zawołała mama.
-Już mamuś!- odkrzyknęłam. Odłożyłam czarny grzebień do szuflady i chwyciłam torbę.
Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze.
Niebieskie oczy ukryte pod czarnymi długimi rzęsami. Zielona spódnica opadała gładko, kończyła się nad kolanem. Czarny gorset opinał mój zgrabny brzuch.
Zeszłam na dół. Stół był nakryty zielonym obrusem, na nim zwykły bukiecik róż oraz herbata i kanapka z serem. Moja ulubiona.
-Witaj mamuś - pocałowałam starszą kobietę w policzek. Odgarnęłam jej brązowy loczek z czoła.
-Siadaj i jedź - uśmiechnęła się.
Po chwili usiadła obok mnie.
Chwilkę porozmawiałyśmy i musiałam lecieć.
-Pa mamuś- zawołałam wychodząc.
-O której kończysz?!
-Trzecia. - zawołałam i pobiegłam na przystanek.
Jadąc autobusem rozmyślałam co mam pierwsze.
Nagle poczułam szturchnięcie w ramię. Odwróciłam się od okna i ujrzałam roześmianą twarz mojej przyjaciółki.
-Hej - Pocałowałyśmy się w policzek.
-Jak tam? To prawda że ty i Marcin ten teges?
-Przestań, to nie prawda. - zaśmiałam się. Chodź Ona i tak wiedziała że to kłamstwo.
Koleżanka spojrzała na mnie uważnie.
-Pamela, przecież mnie znasz!
Wybuchnęła śmiechem.
-Znam, znam i wiem, że kłamiesz!
-No dobra, niech ci będzie. Tak ja i Marcin kręcimy ze sobą.
-Uuu i jak to jest z najfajniejszym chłopakiem z naszego rocznika?
-Jesteś głupia - prychnęłam śmiejąc się.

I tak w miłej atmosferze dojechaliśmy do naszego przystanku. Przed szkołą zebrała sie już większa część uczniów, w tym grupka kolegów Marcina.
Przechodząc obok nich widziałam mojego ukochanego lecz on nie zwrócił na mnie uwagi. Był "zajęty" Sara. Szkolną dzi**ą!
Pobiegłam szybko do łazienki i starłam samotnie spływające łzy.

Druga, trzecia, czwarta lekcja płynęły w spokoju. Omijałam jego klasę szerokim łukiem. Doskonale znałam jego plan, wiec wiedziałam gdzie i kiedy ma mnie nie być.

Wychodząc ze szkoły, poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
Byliśmy w bocznej uliczce, nikt z wychodzących uczniów nas nie widział.
-Czego chcesz?- zapytałam spokojnie Marcina.
-Unikasz mnie?- zapytał tym swoim spokojnym głosem. Blond loczek spadał gładko na czoło. Był taki przystojny... wiele osób pytało czy nie jest modelem. A on zaprzeczał... za każdym razem.
-Tak - szybka odpowiedź, wyszarpałam rękę z jego ucisku i poszłam na busa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Siemka ;3
Wiem, że ostatnio mało dodaje, postaram się częściej serio ;3
No to tak już minął drugi tydzień w nowej szkole, jest dobrze.. jest b. dobrze!
Dziś mieliśmy próbę ślubowania, masakra stoję z przodu >.<
Mam nadzieje że mnie zamienią bo ja zamierzam iść w obcasach ;3
Lekcje spoko, nauczyciele moga być, przerwy <333

#Lovki_Rosyjski<3

hehe taa... chodze na rosyjski... nie jest źle ;3 Przynajmniej mam fajne widoczki ;3

Przebiłam sobie drugą dziurkę w lewym uchu xd
Trochę bolało ale teraz jest okey <3

A co u was? Jak szkoła, jak ludzie?
Opowiadajcie co u was?
No i oczywiście czy głosujecie/oglądacie siatkówkę?!

Ja zaraziłam się od takiego kolegi, który sam gra i to bardzo dobrze ;3
Mam nadzieje że polska wygra, a wy?!
Kto nie chce być mistrzem świata nie?

Ps. miałam powstawiać więcej zdj związanych z siatkówką ale jestem na fonie ;/
Ps.2 KTOŚ CHCE JESZCZE BYM DODAWAŁA OPOWIADANIE? PROSZĘ O KOM POD ZDJ LUB PRIV ;3
POSTARAM SIĘ DODAĆ W TEN WEEKEND
  • awatar Opowieści i Historie :3: Ja bym chciała żebyś nadal dodawała opowiadania :) świetnie piszesz. Ja oczywiście głosuję na Polskę :D
  • awatar Gość: Serio chodzisz na rosyjski? fajny? U mnie nawet okey ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

~6~

Witam w ten pierwszy dzień września!
Troszkę zimno ale będzie git. Czuje że mam zawalistą klasę i wg szkołę. Cieszę się, że jednak tą wybrałam!
Plan na ten semestr nie jest zły... no ok może trochę ;3
Pozdrawiam i życzę miłego dnia ;*
_________________________________________________
Obudziłam się rano w ubraniach. Zmarznięta i obolała wstałam z kanapy.
Ezra siedział przy stoliku w kuchni popijając kawę i czytając gazetę.
-Dzień dobry - uśmiechnął się nad kubkiem.
-Hej - odparłam opierając się o blat. W ustach miałam smak metalu.
-Jak się czujesz?- zapytał.
-W miarę dobrze, dziś na uczelnie?
-Jak chcesz możesz zostać - odparł wstając. Odłożył kubek i talerzyk do zlewu. Gdy był już przy drzwiach zawołałam:
-Ezra?
-Tak?- zapytał odwracając się, stałam kilka metrów od niego, bałam się że usłyszy bicie mojego serca galopujące jak tysiące koni.
-To... to co wydarzyło się w sobotę było...
-Nie martw się - odparł- Nic się nie stało.
I wyszedł.

Skoro nie idę na zajęcia, pójdę na zakupy. Muszę pokupować ciuchy.
Nadal nie ma żadnych wieści od ojca.
Jak moja mama mogła zaginąć?!

Do domu wracałam około 16. Obładowana z torbami z trudem zamknęłam drzwi.
Nagle usłyszałam cichutki śmiech dziewczyny.
Zajrzałam przez szparę w drzwiach do pokoju Ezry.
Blondynka zachichotała ponownie popijając wino, które Ezra za wszelką cene nie pozwolił mi otworzyć.
Nagle Ezra przybliżył się do niej i ją pocałował. Zaszokowana cofnęłam się wpadając na szafkę. Oboje spojrzeli w moją stronę.
Rzuciłam torby na podłogę i wybiegłam z domu, Ezra pobiegł za mną. Prawie mnie doganiał ale co się dziwić nowe 10 cm obcasy!
-Ali ! - krzyczał Ezra. Ludzie patrzyli na nas zdziwieni i rozbawieni.
Serce złamane na pół biło coraz mocniej. Krwawiło w ciszy.
Zalana łzami nie wiedziałam kompletnie drogi. Ezra wciąż biegł za mną wykrzykując moje imię.
Akurat zamykały się drzwi do jakieś busa wiec wbiegłam do niego i usiadłam zdyszana. Nim Ezra dobiegł drzwi zamknęły się a autobus ruszył. Nie chciałam na niego patrzeć.
Autobus na szczęście był pusty oprócz trzech chłopaków z tyłu.
-Hej, trzymaj - wyszeptał mi do ucha męski głos. Po chwili poczułam miękki materiał na dłoni.
Zerknęłam w tam tą stronę. Młody chłopak, który siedział z dwoma typkami z tyłu.
-Dzięki - odparłam cicho. Chłopak przeskoczył jedno siedzenie i usiadł obok mnie.
-Jestem Mikołaj - uśmiechnął się.
-Alison - wychrypiałam.
-Daj, pomogę ci - wyjął chusteczkę z mojej dłoni i przetarł policzki. - Ładna masz oczy.
-Dziękuję jeszcze raz - odparłam uśmiechając się lekko.
Był całkiem ładny i młody, musiał mieć około 19 lat. Zielona bluzka opinała jego klatę a na ramionach miał czarną skórę. Czuć od niego wodę kolońską i mydło chyba na kilometr.
-Powiesz mi- zapytał patrząc mi w oczy- Dlaczego płakałaś?
-Nieważne, głupia rzecz - machnęłam ręką.
-Może na poprawę humoru pojedziesz z nami do klubu?
-Klub? Brzmi świetnie - zaśmiałam się.
-Super, bo jadę tam z braćmi - wskazał kciukiem za siebie - aby odreagować
-Jesteś Polakiem?
-Tak, urodziłem się w Warszawie ale na studia tutaj.
-Ooo studiujesz?
-Tak, to znaczy w październiku zaczynam, bracia na 6 roku... czyli ostatnim
-Fajnie.
-Może się spotkamy na uniwerku?
-Nie... ja tu tylko na wakacje jestem.
-Och.. szkoda.
-Mikołaj! - Wychodzimy - zawołał blondyn w czapce.
-Chodź, będzie super- powiedział chwytając mnie za rękę.
Gdy stanęliśmy obok blondynów obaj wyszczerzyli do mnie zęby.
-Ali to jest Geord - wskazał na chłopaka w czapce -A to Austin, chłopaki to Ali.
-Hej - uśmiechnęli się obaj.
-Młody, zmiana planów jedziemy nad jeziorko, kumple już tam są - powiedział Geord.
-Oo super, dawno nie byłam - powiedziałam.
-Widać - zaśmiał się Austin
-Ha ha ha - udałam złą - Bardzo śmieszne!
Wszyscy czworo wybuchnęliśmy śmiechem.


- Joanna; lat 24 bardzo spodobał jej się Ezra.


- Geord; 25 lat jest na ostatnim roku ma brata bliźniaka Austina oraz Mikołaja



- Austin; Wraz ze swoim bliźniakiem studiuje, już ostatni rok. Jest tym starszym bliźniakiem o całe dwie minuty. Obaj mają dziewczyny.



- Mikołaj; 20-letni chłopak przypadkowo poznany Ali w autobusie. W październiku zaczyna studiować, ma braci bliźniaków.
 

 
Siemka ;D
Dzień milutko spędzony, najpierw do pracy potem na miasto!

Poznałam nową koleżankę z klasy i już ją lubię Pochodziłyśmy trochę po sklepach i czekałyśmy na kolegę, również z #Liceum. Później do #Kina na "Dawcę Pamięci", film taki sobie ... nie mogłam go w spokoju obejrzeć bo D. mnie rozśmieszał cały czas


Po filmie spodziewałam się czegoś lepszego, myślałam że zwariuje na nim... -.-
Moim zdaniem jest trochę denny, nie warto tracić na niego kasy. Lepiej pójść na komedie jakąś


Wakacje uważam za udane, nawet lepiej Poznałam wiele nowych ludzi i idę do nowej #Szkoły! Mam nadzieje że będą to wspaniałe 3 lata

A jak u was wakacje? Niestety to już jest koniec :c
Gdzie idziecie po wakacjach, do jakich szkół

Ps. Opowiadanko postaram się dodać jutro.








Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

-Kochanie muszę wyjechać.
-Dlaczego? Gdzie?
-Potrzebują mnie w armi
-A ja potrzebuję cię dla naszego małego Wojtusia- chwyciła dłoń męża i położyła ją sobie na brzuchu.
-Albo Amelki - uśmiechnął się i uroniwszy łze przytulił żonę.
-Kocham cię - wyszeptał w jej włosy
-Kocham cię - załkała żona, wtulając po raz ostatni twarz w marynarkę męża
Wyszedł. Była to jego najtrudniejsza decyzja. Zostawić Ją sama z dzieckiem czy przeciwstawić się walce.
Wybrał ojczyznę pomimo że kochał je równocześnie.


Kilka miesięcy później gdy żona bawiła się z bliźniakami Amelką oraz Wojtusiem przyszedł dawny przyjaciel jej męża. W dłoni trzymał pogniecioną kartkę.
-Czy coś się stało?- zapytała zaniepokojona.
Przyjaciel podał jej kartkę, na której czarnym atramentem wypisane 3 słowa. Imię oraz nazwisko męża a obok "Zaginiony"
Załkała cicho. Przyjaciel niewiedząc co robić przytulił ją.
Kilka lat później mała blondynka biegała wraz z braciszkiem po łące. Oboje trzymali się za rączki a ich mama machała do nich w oddali.
Siedziała na starym kocu wojskowym, w starej sukni. Siwe włosy spięła w koka i ze łzami w oczach oglądała swe dzieci.
W pewnej chwili zobaczyła podchodzacą do niej postać.
-Męzu!- wykrzykneła.
-Żono! - przybiegł do niej i przytuliwszy ją rozpłakał się na dobre. Jak małe dziecko.
-Kochanie wróciłeś - nie mogła uwierzyć.
-Obiecałem - wyszeptał
-Kocham cię - powiedział i pocałował ją w usta.
Dzieciaki zdziwione podeszły do nich.
-Amelko Wojtuś, to wasz ojciec. - powiedziała żona
Dzieci przestraszone skryły się za spódnicą matki. Pierwszy podszedł Wojtuś i przytulił się mocno do taty ubranego w ten sam mundur w którym spędził kilka lat

Cześć i chwała bohaterom 1VIII 1944







 

 
,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”

Lublin 15.02 chęć rozpowszechniania moich opowiadań, dziewczyn nie pyta się o wiek, tak, w Niemczech, nie wiem, Linkin Park, owszem, tak.

16, trzy metry nad niebem, dary anioła miasto kości, "żyj chwilą, nie przeszłością bo jej nie zmienisz", Agata, nie mam określonego stylu, wodnik, fioletowy, tak, nie

Nie nominuje nikogo
Dziękuje bardzo za nominację blogu: http://bluekate.pinger.pl/ oraz http://eyesay1324.pinger.pl/

Ps. Następną część postaram się dodać przed końcem tego tygodnia. Proszę o cierpliwość
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pierwszy dzień w nowej szkoły, ale mam ze sobą swojego Kacpra.
Juz gdy weszłam do szkoły podszedł do mnie i mnie przytulił
-część kochanie - powiedział całując mnie w policzek
Wiele osób obejrzało się na nas z zazdrością
Poprowadził mnie na sale i usiadł obok
Gdy wyczytanmo moje imię bil najgłośniej brawa

Kilka dni później siedziałam z Kacprem na schodach
Podeszla do nas moka wychowawczyni
-Kasia czy mogłabyś przyjść do mnie po lekcji? Musimy porozmawiać
-dobrze sorko - uśmiechnęłam się
-poczekać na ciebie? -zapytał Kacper całując mnie w czoło
-nie, nie trzeba mama ma mnie odernac. Zadzwonię do ciebie później dobrze?
-jasne - uśmiechnął się
Zadzwonił dzwonek na lekcje
-muszę lecieć -powiedział. Uśmiechnelam się smutno -znajdę cię po lekcji
-jasne -powiedziałam i pocałowała go namiętnie w usta
Ja poszłam na gore a on zszedł na dół

Po lekcjach pozegnalam się długo z Kacprem i ruszyłam do gabinetu sorki
-witaj Kasiu usiądź proszę -powiedziała profesorka -,słyszałam ze bardzo się starasz na praktykach dlatego po omówieniu z twoim nauczycielem oraz rówieśnikami wytypowalosmu cię zebys to właśnie ty pojechała na pokazy lotnictwa oraz targi edukacyjne
-ja?- zapytałam zdziwiona
-oczywiście, ty wraz z Milena, Sandra i Dominikiem
-och bardzo się cieszę i nie wiem co powiedzieć
-wystarczy ze się zastanowisz i dasz mi odpowiedz jutro
-oczywiście
-to wszystko możesz juz iść
-dziękuję dowodzenia

wybieglam prawie na skrzydłach, zobaczyłam mamę w samochodzie
-hej kochanie -powiedziała
-część -pocałowałam ja w policzek - mamo mam super wieści pani wytypowała mnie do targów oraz pokazów lotniczych bo uważa ze jestem jedna z lepszych
-gratulacje kochanie

Wieczorem zadzwonił Kacper, opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami, był bardzo zadowolony lecz trochę smutny.
-coś sie stało? - zapytałam
-nic, nic kochanie -powiedział- wiesz muszę kończyć pogadamy jutro?
-jasne -odparłam smutno
-pa - odparł i nie czekając aż odpowiem rozłączył się

Zdenerwowana przewracałam się z boku na bok
-część, co słychać ? - przyszedł do mnie SMS od Piotrka
-wporzatku, a u ciebie?
-okey, a co tam w związku?
-powiedzmy ze okey
-mam przyjść? -napisał
-nie za późno?
-wyjdź na taras -odpisał szybko. Założyłam bluzę na bluzkę i wyszłam
Piotrek siedział juz na krześle przy stole
Y mnie zobaczył wstał
-część -powiedział pr,ytulajac mnie
Odwzajemnilsk uścisk
-no więc nic nie wiesz?
-a co mam wiedzieć?
-mama Kacpra miała wypadek...
zaszokowana nie wiedziałam co powiedzieć
-ż...żyje?- nic nie odpowiedział
-no cóż ... Powinnaś z nim pogadać
-nie chce gadać ze mną -odparlam smutno
-zajrzyj do niego rano, a teraz muszę lecieć bo jutro muszę się wyspać, a zapomniał bym dostałem się na targi edukacyjne
-gratulacje, to się spotkamy bo ka też
-oo świetnie
 

 
umówiłam się ze znajomymi na koncert. Najpierw sama musiałam dojść na piechotę a potem ich poszukać. Ubrana w leginsy oraz luzna kremowa bluzkę kluczylam miedzy ludźmi szukając znajomych twarz. W pewnej chwili zderzylam się z wysokim brunetem. Spojrzałam na niego a on na mnie. Miał na sobie czarna bluzę oraz ciemnoniebieski dżinsy
-przepraszam- powiedział
-nie to ja przepraszam - odparlam - nie zauważyłam cię
Odeszłam uśmiechając się, on odwzajemnil uśmiech.
W kocu zauważyłam Karolinę z Adamem oraz Zuzanna i...brunet z którym się zderzylam!
-ooo kicia! - zawołała Karla
podeszłam do nich rumieniąc się, brunet przyglądał mi się i uśmiechał się aroganckim uśmieszkiem
-Kasia poznaj Kacpra, Kacper to jest Kasia pierwszoklasistów z twojej szkoły - powiedziała Karolina
-z twojej? - uśmiechnielam się
-a i owszem- powiedział z aroganckim uśmiechem

Koncert zaczął się dość późno, w miedzy czasie chodziliśmy grupa pokaruzelach.
Kacper kupił mi jedno piwo potem drugie i trzecie, w połowie koncertu kolyslalam się w jego ramionach szczęśliwa i lekko wstawiona

Akurat grana była romantyczna pdlsenka a do niej puszczone sztuczne ognie
Kacper odwrócił mnie w swoja stronę i pocałował, otrzezwialam i odwzajemnilam pocałunek, reszta grupy zdawała się tego nie wodzie. A ja najszczesliwsza dziewczyna na świecie calowalam chłopaka którego zdążyłam pokochać od pierwszego ... Zderzenia <3
 

 

~5~

Część napisana z perspektywy Ezry.

Obudziłem się około 8. Leżałem na kanapie w obecnym pokoju Ali.
Biedna dziewczyna... tyle wycierpieć.
Poszedłem po cichu do kuchni przygotować śniadanie.
Ustawiłem talerzyk i herbatę obok bukietu kwiatów. Jej ulubionych.
Przyjrzałem się swoim wyczynom i zadowolony poszedłem się umyć.
Pół godziny później postanowiłem sprawdzić czy Ali się obudziła.
Delikatnie otworzyłem drzwi.
Piękna dziewczyna leżała w czarnej pościeli na moim łóżku. Czarne długie rzęsy rzucały delikatny cień na blade policzki, pełne czerwone usta lekko rozchylone.
Blond loki rozsypane po poduszce tworzą małą aurę w okół jej twarzy rozjaśniając ją jeszcze bardziej.
Nagle powieki zadrżały ukazując niebieskie oczy.
-Puk puk, wstałaś?- zapytałem uśmiechając się. Spojrzała na mnie, a kąciki ust wygięły się ku górze.
Jęknęła coś niezrozumiale i się podniosła. Spostrzegła, że leży tylko w bieliźnie wiec szybko chwyciła kołdrę i podciągnęła aż pod brodę. Zrobiła się czerwona jak burak.
Rzuciłem jej pierwszą lepszą koszulkę śmiejąc się.
-Masz, załóż - odparłem - Czy miałabyś coś przeciwko, gdybym Cię zostawił?
-Nie, nic się nie stanie. - Uśmiechnęła się, zakładając koszulkę.
Spojrzałem na jej piękne ciało, długie smukłe ramiona, piękny uśmiech... i te oczy.
-Co? - zapytała.
-Chcę się przebrać - odparłem uśmiechając się.
-Nie krępuj się -Nie sądziłem, że to powie. Zadowolony odwróciłem się i ściągnąłem koszulkę przez głowę. Rzuciłem ją niedbale na krzesło, robiłem to powoli, bo wiedziałem, że Ona mi się przygląda.
Założyłem białą koszulę na ramiona. Powoli zapinałem guziki, a potem chwyciłem marynarkę.
Gdy odwróciłem się spostrzegłem, że przygląda mi się rozmarzonym wzrokiem. Chrząknąłem, aby zwrócić ją na ziemie.
-Garnitur?- zapytała nieprzytomnie.
-Mam obiad rodzinny - wyjaśniłem.
Podszedłem do niej, a ona uśmiechnęła się. Czerwony rumieniec zrobił się ciemniejszy.
Spojrzałem na nią. Piękna kobieta w moim łóżku a ja wychodzę...
Pochyliłem się nad nią, usłyszałem jak wciąga powietrze wiec pocałowałem ją delikatnie w czoło i wyszedłem.
Przy zamykaniu drzwi zawahałem się. Może jednak zostać?
Niestety rozdzwonił się telefon, wiec wyszedłem z bloku odbierając.

Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi nie za wysoka dziewczyna o rudych włosach.
Czarne spodnie opięte, biała bluzka rozchylona ukazuje kremowe koronki stanika. Pełne usta pomalowane na czerwono, a obok nich mały kolczyk.
-Yy Hej - spojrzałem na nią.
-Hej, jak mniemam Ezra? - zapytała lustrując mnie wzrokiem.
-Tak - powiedziałem podając jej butelkę wina.
-Emila, nowa dziewczyna Caleba - uśmiechnęła się.
Przybliżyła się do mnie i pocałowała w oba policzki. Uśmiechnąłem się do niej i ruszyłem za nią do kuchni.
-Och synku!- zawołała mama całując mnie w czoło. Była może wzrostu Emili, czyli zaledwie sięgała mi do ramion. Musiało to dziwnie wyglądać...
Kasztanowe włosy rozsypane w loki na niebieskiej sukience mojej mamy. Była piękną, szczupłą kobietą.
-Cześć mamuś - powiedziałem i podałem jej bukiet kwiatków.- Bym przyniósł jeszcze jeden, nie wiedziałem, że Caleb ma nową dziewczynę.
-Dziękuję synku, och nie martw się - zaśmiała się mama- Emilko, postaw kwiatki na stole.
Dziewczyna chwyciła wazon i zaniosła do dużego pokoju.
-Ile ona ma lat?- zapytałem opierając się o blat
-Dwadzieścia siedem, jest niewiele starsza od twojego brata.
-Taa o niecałe 9 lat - prychnąłem.
-Och nie przesadzaj, jest twoją rówieśniczką - uśmiechnęła się.

Po przywitaniu się z tatą oraz bratem usiadłem za stołem.
-Słyszałem synu, że masz dziewczynę - odparł tata popijając wino.
-Nie mam dziewczyny, to współlokatorka. - powiedziałem.
-Ile ona ma lat- zapytał Caleb - 19?
-20 - odparłem. - I nie jest moją dziewczyną.
-Pięć minut stałem w kuchni patrząc jak Ona siedzi ci na kolanach. - Warknął brat.
-Powiedz synu, to jest córka Huberta Góry?
-Tak tato - westchnąłem - Jak w pracy?
-A świetnie! - wykrzyknął tata, lubił chwalić się swoją pracą. - Ostatnio mamy taki projekt...

Około 20 wyszedłem do domu. Oczywiście jak zawsze dostałem ciasto do domu.
Trochę trudno mi było bo przyjechałem motocyklem ale dałem radę.

Rzuciłem klucze do szuflady krzycząc że jestem.
Zerknąłem do pokoju Ali. Dziewczyna leżała na kanapie, na stole kubek z herbatą oraz kanapki. Twarzą leżała na jakiś gazetach i mojej koszulce, a koc spadł na podłogę.
Podszedłem do niej i ja przykryłem kocem, potem wyłączyłem telewizję i poszedłem się umyć.



- Emila, nowa i kolejna dziewczyna Caleba, ma 27.

- Rodzice Ezry oraz Caleba, mają oboje po 56 lat. Poznali się na studiach.



  • awatar Gość: Czekam na kolejne :)
  • awatar Gość: Świetne ;3 Daj kolejne :3
  • awatar ChudzinaxD: Daaaaj kolejne :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Siemka :3
Dzisiejszy dzień trochę lepszy niż wczoraj, w pracy spoko nudy straszne :c
Trochę sobie pogadałam, trochę poczytałam...
A oto kolejna porcja fotek


-Mało widać wiem :c Letni pałac króla Bawarii

- artystyczna fotka w pobliskim lesie xD Pozdrowienia dla miłego pana, który się tłumaczył w ojczystym języku :3

- Słodka małpka, która jak to ujęła moja ciocia "specjalnie dla mnie pozowała"

- Mały samotny misiek w zoo

- Artystyczne zdjęcie na jakiejś tam górze

- Olimpia
 

 
Wybaczcie mi tą dłuższą nieobecność ale ostatnio nie mam weny... oraz czasu. Zbliża się koniec wakacji wiec usiłuje jeszcze zdobyć chodź trochę kasy.
Postaram się dodać coś w najbliższym czasie ale nie obiecuje
Kilka fotek z wakacji <3
Trochę nie po kolei

- Jedna z niewielu karuzel, na której byłam.


- Śmieszny pokaz sztuczek


- Rodzinne zdjęcie Pyśki oraz Małej (Pozdrawiam!)


- Misio <3


- Żółw sobie przepływał xD


- Płaszczka od spodu xD



- Szkoda że złapał się jeden odc. mostu... ale były takie 4! Mega <3

- Most nad jedyną rzeką.


- Pałac wakacyjny króla Bawarii

- Widok z jednej wież
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Siemka
Jestem już w domciu i bardzo się cieszę, fajnie było i to bardzo.
Dziś dodam krótkie inne opowiadanie, a za kilka dni część 5
W razie pytań, jestem dostępna na asku
_______________________________________________

Wysoka szczupła brunetka stała z plastikowym kubeczkiem i co chwil dolewała sobie wódki.
Podszedł do niej wysoki brunet i szepnął na ucho:
-Chodź na pięterko.
Po chwili znaleźli się w sypialni.
On pchnął ją na łóżko i próbował rozebrać. Jej to nie przeszkadzało. On nie przyszedł. Nie chciał jej. Gdy już prawie była naga, on zaczął zdejmować spodnie.
W pewnej chwili drzwi się otworzyły i w nich stanął On. Z przerażeniem spojrzał najpierw na niego, potem na nią.
Szybko zrzucił napastnika na podłogę, który wściekły zaklął siarczyście.
-To moja laska - warknął.
-Chyba w snach. - prychną i przytuliwszy dziewczynę okrytą kocem wyprowadził ją na zewnątrz.
Gdy byli już niedaleko parku, ona zaczęła sie szamotać i wrzeszczeć.
-Zostaw mnie ty dupku ! Pojebańcu jeden! Zostawiłeś mnie! Samą!.
-Kochanie, kochanie - próbował jej wytłumaczyć, ale ona nie dala za wygraną. Wrzeszczała coraz bardziej, aż w końcu ją pocałował.
Jej piękne, miękkie usta pachniały wódka i papierosami. Nie przejmował się tym, bo w końcu ją miał. Całą dla siebie.
Oderwawszy się od niego strzeliła mu z liścia. Zdziwiony spojrzał na nią
-To za to że mnie zostawiłeś
Po chwili przytuliła się do niego.
-A to za to że jesteś - wyszeptała.
Bezradny nie wiedział co robić, aż w końcu ja przytulił.
-Zawsze będę - wyszeptał.


 

 
A więc zostałam nominowana przez blog:
bluekate.pinger.pl/
Dzięki xD
Zasady:
X - zaznaczasz
/ - pół na pół

1. [] Często używasz słów typu "swag" "yolo".
2. [] Nosisz full cap'y.
3. [] Często robisz sobie selfie.
4. [] Często oceniasz ludzi z góry.
5. [] Jesteś popularny, przez wygłupy.
6. [] Bywasz niemiły w stosunku do starszych.
7. [] Ignorujesz rady innych.
8. [] Jesteś lubiany w szkole.
9. [] Masz mnóstwo przyjaciół.
10. [] Gnębisz swoich wrogów.
11. [] Piszesz sposobem "pardzo popólarnym, z buendami ortografficznymji"
12. [x] Używasz dużo emotek typu "8)))))"
13. [] Łatwo się urażasz.
14. [] Udajesz osobę dorosłą.
15. [] Nosisz converse dla szpanu.
16. [] Lubisz 1D, Miley Cyrus itp.
17. [] Ubóstwiasz rap.
18. [] Nie traktujesz przyjaźni na poważnie.
19. [] Okaleczasz się, aby inni zwrócili na Ciebie uwagę.
20. [] Przy swoich zdjęciach, piszesz "brzydko wyszedłem/wyszłam".
21. [] Masz bardzo nowoczesny telefon i lubisz go pokazywać.
22. [x] Lubisz zboczone rzeczy. (NO CO? XD)
23. [] Robisz dzióbek do zdjęcia.
24. [x] Śmiejesz się widząc liczbę 69
25. [] Uważasz innych ludzi za mniej wartych od Ciebie.
26. [] Masz jedną przyjaciółkę/przyjaciela, z którą nigdy się nie rozstajesz. <3
27. [x] Często przesiadujesz na Facebooku.
28. [] Jesteś na każdej imprezie szkolnej, czy domowej.
29. [] Pijesz, palisz lub bierzesz narkotyki.
30. [] Udajesz inną osobę.

Twój wynik: 4
0-5 Jesteś normalną osobą.
6-12 Lekka nutka gimbusa.
13-20 Niedobrze, schodzisz na złą drogę.
21-30 Typowy gimbus.

Czekam na komy co wam wyszło ;3

Taguję;
crazymonster.pinger.pl/
kociaczekx3.pinger.pl/
marzycielka17.pinger.pl/
  • awatar Pamiętnik nastolatki. ;D: 13,- Lekka nuta gombusa. Haha, jeszcze gimbem nie jestem. Zobaczymy jak to będzie od wrzesnia ^^
  • awatar Gość: 22pkt. Ups schodze na zla strone ^^ Ej moge byc gimbem bedac na studiach? ;D
  • awatar Gość: 2-5; 8-9; 12; 22-24; 26-28 Ojej niedobrze, jestem na zlej drodze ;3 Fajny blog
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

~4~

Sorki, że dopiero teraz ale zastanawiałam się kiedy dodać ^^
W poniedziałek wyjeżdżam i we wtorek witaj Polsko ;3
Rozdział krotki
_________________________________________________

Obudziłam się, a światło słoneczne padało przez okno.
Leżałam w dwuosobowym, wielkim łóżko.
Cały pokój był przesiąknięty męskimi perfumami.
Zdziwiona odkryłam kołdrę i wydalam zduszony okrzyk.
Na sobie miałam tylko czarna bieliznę.
-Puk puk - Powiedział brunet zaglądając przez szparę we drzwiach - Wstałaś?
-Yh- jęknęłam zażenowana.
Przypomniałam sobie kto to jest, gdzie jestem i co się stało.
Zakryłam się kołdra aż pod brodę.
Ezra zaśmiał się wchodząc.
-Masz załóż- rzucił w moja stronę jedna ze swoich koszulek. -Czy miałabyś coś przeciwko gdybym cie zostawił na parę godzin?
-Nie, nic się nie stanie - uśmiechnęłam się wkładając jego czarna koszulkę z zespołem Linkin Park .
Chłopak spojrzał na mnie jak by na coś czekał.
-Dziękuję? - powiedziałam.
Ezra zaśmiał się.
-Chce się przebrać.
-Nie krepuj się - odparłam.
Ezra wzruszył ramionami i zdjął koszulkę. Jego umięśnione ciało było wspaniale.
Ku mojej rozpaczy zmienił tylko koszule.
-Garnitur? - zdziwiłam się.
-Mam obiad rodzinny- westchnął chwytając marynarkę.
Podszedł do mnie, uśmiechnęłam się zawstydzona.
Ezra pochylił się i pocałował mnie w czoło. Potem wyszedł. Opadłam na łóżko zażenowana.

Ubrana i umyta leżałam na kanapie. Żółtym kocem przykryłam sobie nogi, a koszulka Ezry wciąż leżała obok poduszki.
Ułożyłam głowę wygodnie by odpocząć. Nie chciałam myśleć co tak naprawdę się stało.
Usnęłam myśląc o Ezrze.

Śniła mi się wczorajsza scena. Czarna wrona patrzyła się na mnie złowrogo kracząc.
Dlaczego znowu wróciła?
I co tym razem się złego stanie?