• Wpisów: 145
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 00:00
  • Licznik odwiedzin: 27 345 / 1652 dni
 
panna15
 
Cicha okolica. Zmieniło się tu więcej niż myślałam od mojego wyjazdu. Jechałam autobusem oglądając moją starą wieś. Większość rzeczy zmieściłam w małą torbę która teraz stałą obok mnie.
Wstałam i ruszyłam do przodu aby wysiąść na właściwym przystanku. Jakiś pies ruszył za mną.
-Kinga? - usłyszałam cichy głos za mną.
Odwróciłam się i zobaczyłam bardzo przystojnego blondyna, rosłego w ramionach że ledwo koszula się mieściła.
-O cześć Robert - powiedziałam - co słychać?
-A no dobrze, wróciłaś? Na stałe? - zapytał.
-Zobaczymy, na razie chce zobaczyć okolicę i dom. Zmieniło się tu trochę.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. - Westchnął. Robert wysiadł na tym samym przystanku co ja przy okazji pomagając mi z moją torbą.
-Rudy stare psisko - pogłaskałam w końcu psa który kręcił się od kiedy stałam w autobusie. Owczarek niemiecki o rudobrązowej polizał moją dłoń.
-Wpadniesz do mnie?- zapytał. Wiesz pierwsza noc zawsze straszna a dziś zapowiadali burze-  powiedział Robert spoglądając na niebo.
-Wiesz gdzie mnie szukać w razie czego gdybyś się bał - powiedziałam i poszłam do mojego domu.
Wyglądał na ruinę, nikt tu nie mieszkał od 10 lat.

Wieczorem faktycznie rozpętała się burza ale ja się nie bałam. Niestety a może i stety przyszedł do mnie Robert z dwoma kieliszkami i winem.

Rozmawialiśmy w salonie gdy on pochylił się i chciał mnie pocałować.
Odepchnęłam go.
-Robert co ty robisz? - spytałam.
-No... hmmm... ja. Kocham Cie. Gdy wyjechałaś poczułem że coś straciłem. Coś ważnego. Jak by ktoś mi serce wydarł.
-Urocze ale to ty mnie zostawiłeś 10 lat temu dla Natalii.
-Przepraszam - odsunął się i zawiesił głowę. Dotkęłam jego dłoni.
-Wybaczyłam Ci już dawno a teraz w sumie przyjechałam z nadzieją że spotkam cie tutaj.
-Naprawdę? - spytał patrząc mi w oczy.
-Oczywiście. Najwyraźniej stara miłość nie rdzewieje.

Robert ponownie pochyla się i całuje mnie.
Coś koło północy zasypiamy przytuleni do siebie na zakurzonej podłodze w salonie.

Pierwsze promienie słońca rozświetlają moją twarz. Czy ja nadal jestem w Warszawie? Dlaczego boli mnie głowa?
W jednej chwili przypominam sobie wszystko.

Wino.
Pocałunki.
Burza.
Robert.

Wstałam i poszłam do łazienki przemyć twarz. Ochlapałam się zimną wodą i spojrzałam w lustro.
Czy ja naprawdę mu to powiedziałam wczoraj?

Wróciłam do salonu gdzie go zostawiłam śpiącego.
-Cześć - powiedział - już myślałem że to sen. Ale na szczęście nie. Jesteś tu. Ze mną.
-Tak...
-Kochanie coś się stało?
-Nie, w porządku.
-No okey. Idę zrobić śniadanie. - powiedział wstając. Pocałował mnie w policzek i poszedł do kuchni. Ruszyłam za nim.

Właśnie wbijał do patelni dwa jajka. Przytuliłam się do jego gołych pleców. Miałam na sobie tylko jego koszulkę oraz jakieś spodenki pamiętające czasy liceum.
-Kochanie - powiedział odwracając się.
-Słucham - mówię zadziornie odsuwając się gdy chciał mnie pocałował.
-Nie mówi się słucham... - zaśmiał się. Złapał mnie w pasie i pocałował namiętnie a jajecznica za jego plecami zaczęła się przypalać.

maxresdefault.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków