• Wpisów: 145
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 00:00
  • Licznik odwiedzin: 27 345 / 1652 dni
 
panna15
 
Po pierwsze tak jak wspomniałam dziś bardzo przepraszam za nieregularne posty. Po prostu mam masę rzeczy na głowie. Po drugie jak już wiecie zaczęłąm pisać dwa inne blogi. Wiem. Na jednym byłam bardziej aktywna niż tu ale to dlatego że na telefonie mam blogspot a pingera nie. Łatwiej mi dodawać tam.
Ps. Przepraszam za błędy ale jak tylko będę miała czas to je popoprawiam bo tak to na tablecie starym pisze co nie da się nawet ustawić internetu tam xDDDD
------------------------

Oliwia.
Obudziłam sie gdy słońce było wysoko.
Strasznie bolała mnie glowa. W sumie to i wszystko mnie bolało.

Spojrzałam na zegarek.
Jasna cholera! 3 godziny temu zaczęly sie lekcje.
Na bosaka pobiegłam do kuchni szukajac czegos do picia.
-O witaj.. nie mialam serca cie budzjć. Wczoraj pracowałaś do późna nad tym projektem- powiedziała słodko Euredyta. Projektem?
Wydawało mi sie coś innego.
-Miałam przedziwny sen... ze wyszłam poza mur i w ogóle...- jęknęłam pocierajac głowe.
-Och kochana nie gadaj głupot. Niedługo egzaminy... skonczyłaś prace semestralna? - spytala dopikajac kawe i nie czekajac na odpowiedz wyszla z kuchni.

Było w jej spojrzeniu coś co mi mówiło ze ona kłamie. I czeka na coś. Paranoja...
Dziś odpuściłam sobie dzień w szkole. I tak nie było sensu bym wstawała. Późnym popołudniem poszłam do dyrektorki to usprawiedliwić.
Zapukałam w dębowe drzwi. Po usłyszeniu "prosze" nacisnęłam złota klamke.
-O witaj Oliwio. Jak sie czujesz? Słyszałam o twoim wypadku... przykra sprawa. Naprawde ten natłok prac cie przerasta. Chodzisz nie wyspana a potem znienacka uderzasz w półke i spadasz z stolika. Co ty tam robiłaś?-powiedz​iała słodkim głosem dyrektorka.

Dziwne...

-Hm.. nie pamietam. Szczerze nie pamietam ale chce usprawidliić swoja dzisiejsza nieobecność w szkole...
-Ależ rozumiem. Euredyta wspominała że długo spalaś. Nie przejmuj sie nikt ci za to nie wini. Nauczyciele zgadzaja sie ze mna, że kilka dni odpoczynku i powinnas wrócić do normy. - uśmiechnęła sie.
Zaszokowała mnie.
-czyli.. mam zrobić sobie wolne? - spytałam niepewnie.
-Ależ oczywiście - zapewnila mnie- tylko musisz byc pod nadzorem. Nie chce by moi ulubieni uczniowie co chwile robili sobie krzywde. Co powiesz na tydzień? Oczywiście bedziesz mogła wrócic na zajecia kiedy bedziesz chciała. Niedługo koniec semestru itak dalej...

Coś mi tu śmierdziało. Dowiem sie o co tu chodzi.
Idac korytarzem źle sie poczułam. Usiadłam na jednym z parapetów przy dużym oknie.
-Wszystko w porzadku? -usłyszałam zatroskany głos nad soba. Podniosłam głowe.
Przede mna stal James. Krótkie blond włosy gdzieniegdzie pociemniały. W uchu miał kolczyka. Tatuaże okalały cała jego prawa dłoń az do ramiena. Osobiście widziałam jak tatuaż ciagnał sie aż do łopatek na plecach Przedstawiały wszystkie możliwe symbole jego domu. Domu ognia.
Był ubrany w biała koszulke i czarne spodnie. Pomimo lutowego chłodu było mu ciepło.
-Powiedzmy. Troche zrobiło mi sie słabo.
Chłopak przygarnał mnie do siebie i przytulił mocno. Później odszukał mych ust i je namietnie pocałował.
Jego wargi napierały na moje tak jak by chciały stopic sie w jedno. Ja nie byłam mu dłużna. Całowałam go czule chcac pokazac mu jak bardz go kocham.
-Teskniłem - wyszeptał gdy odsusnał sie na chwile. Trzymał moja twarz w dłoniach. Przez chwile skubał moje wargi jakby próbował zerwać zakazany owoc.
Pochyliłam sie i przycisnęłam swoje usta jego warg. Tym razme całowaliśmy sie powoli i czule. Ja oplotłam rece w okół jego szyi on zsunał swoje dłonie po mojej talii i wsunał po bluzke. Przyszył mnie dreszcz. Położył dłoń na moim staniku i delikatnie gładził miseczke.
-James, bardzo cie prosze ale to jednak jest szkoła - odezwał sie jakis głos za nami. Przestraszona odskoczyłam od chłopaka.
Za Jamesem stał młody profesor fizyki-August. Nie miał wiecej niż 23 lata a wiec niedawno musiał ukończyc szkołe.
Ja oczywiście spaliłam buraka natomiast James uśmiechnał sie łobuzersko jak małe dziecko przyłapane na jedzeniu ciastek ze słoiczka.
August przychnał z pogardą i poszedl dalej.
Zrobiłam zmartwiona minę.
-Idziemy na kolacje? - spytał James.
-Hm wiesz nie jestem głodna. Troche mnie mdli. Może lepiej sie położe... przyjdz do mnie jak chcesz.
-spoko kochanie, odpocznij - powiedział to i pocałował mnie w policzek- następnie prawie w podskokach pognal w strone jadalni. Natomiast ja ruszyłam w przeciwnym kierunku.

Wieczorem James przyszedł lecz tylko ns pół godziny. Na tyle mu pozwolił strażnik.
-James... powiedz mi co sie    25 sty, 16:54
co sie tak naprawde stało? - spytałam gdy leżeliśmy na moim łóżku. Chłopak spiął sie i westchnął głośno.
-uderzyłas sie o szafke - skłamał.
-Kłamiesz. Wyszliśmy za mur prawda? Byliśmy po drugiej stronie...?
-Owszem. Lecz dyrektorka sie dowiedziała. Ty zemdlałas a ja nie wiedziałem co mam robic. Przepraszam.
- nie gniewam sie- powiedziawszy to pocałowałam go w usta. On odwzajemnił gest i całował mnie czule i romantycznie. Było cudow. Po chwili zszedł nizej i całował moja szyje, obojczyk.
-kocham Cie- wyszeptał całujac moja skórę. Cała drżałam od jego dotyku. Nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa.
Gdy tak całował moja szyje oraz twarz nagle wpadł strażnik.
-Koniec wizyty. - powiedziawszy to chwycił Jamesa i wyprowadził. Chłopak parsknał śmiechem i wyszarpał sie strażnikowi. Później szybko pocałował mnie w policzek i wybiegł na balkon a tam skoczył na ziemie. Parsknęłam śmiechem.

Kolejne dni mijały monotomnie, a ja czułam sie coraz gorzej.
Pewnego poranka siedzac w kuchni ubrana w bokserki Jamesa oraz stara koszulke od piżamy skubałam chleb. Nie miałam apetytu choć zjadłabym konia.
Euredyta przygladała mi sie uważnie.
-Marnie wygladasz... - rzekła w końcu.
-Wiem - odparłam w ciszy.
-A może ty w ciąży jesteś? - zasugerowała kobieta.
-Wie... zaraz co?! - krzyknęłam i pędem pobiegłam na góre. Odnlazłam mój notes i z przerażeniem przewracałam kartki szepczac "nie...nie".
Niestety.
Zaszokowana usiadłam na podłdze.
Okras mi sie spóźni i to dwa tygodnie!
Eurdyta weszła do mojego pokoju. Zobaczyła dziennik otwarty. Po chwili westchnęła.
-Chodź. Znam pewin patent.

Poszłam za nia.
Wedle starej tradycji by sprawdzic czy naprawde jestem w ciąży Eurdyta kazała mi nasikać na papierek. Jeśli zabrwi sie na zielono to znaczy że jestem w ciąży. A jesli żółty to nie.

Tak wiem. Fajny sposób.
Przez następny dzień siedziałam jak na szpilkach bojac sie o wynik "testu".

Co jeśli wynik bedzie pozytywny? Powiedzieć coś Jamesowi? Wyjechac z szkoły? Kurcze... nie wiem co robić.
A jeśli to    25 sty, 16:55
bedzie dziewczynka? A jeśli chłopak?
Dziewczynka mogła by nazywać sie Elizabeth a chłopiec Conor.

W drzwiach mojego pokoju stanęła Euredyta. Minę miala dość dziwna wiec przeraziłam sie.
-Jeszcze nie wiem. Ale chciałabym cie zapytać co chcesz na kolajce?- uśmiechnęła sie łagodnie kobieta i poklepała mnie po dłoni dodajac mi otuchy.
-Makaron z sosem - odparłam po chwili namysłu.


11081501_910027162350970_8759502956214001920_n.jpg


dziewczyny_z_tatuazami_3.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego