• Wpisów: 145
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:00
  • Licznik odwiedzin: 27 580 / 1682 dni
 
panna15
 
Hej przepraszam, ale ostatnio mam dużo na głowie :/ w następnym tygodniu mam wycieczkę szkolną na 3 dni więc wpis będzie aż w następny weekend... no chyba że pod tym będzie 10 komów ;*
Było kilka ciekawych pomysłów ale... zresztą dowiecie się :)
________________________________________________

Przerwa świąteczna minęła bardzo szybko.
Od tamtej chwili nie rozmawiałam z mamą. To znaczy były takie krótkie rozmowy jak przygotowana do lekcji albo co tam słychać u przyjaciół ale tylko tyle…
Siedziałam na swoim łóżku czekając. Właściwie nie wiem na co czekam. Chwyciłam moją torbę i plecak. Ruszyłam na dół.
Mama jak zwykle przed pracą krząta się w kuchni. Dziś tata odwozi mnie na peron.
-Gotowa?- zapytał tata.
Kiwnęłam głową.
Poszłam do kuchni pożegnać się z mamą i wyszłam z domu.
Podróż była… dziwna. Zazwyczaj rozmawiam z tatą, zabawiamy się, a dziś? Cisza kompletna.
Niedaleko peronu zapytałam.
-Tato coś się stało?- brałam swój bagaż.
-Nie- odparł szybko, za szybko…
-Tato? – spojrzałam na niego wymownie. On westchnął.
Przysiadł na bagażniku i zamyślił się. Jego lekko posiwiałe włosy wyłaniały się coraz bardziej.
-Bardzo… - zaczął niepewnie.- Możliwe że możesz mieć brata…
-Brata? – zapytałam zdziwiona.
-To znaczy…
-Mama jest w ciąży?
-Nie-  odparł. – Mama kiedyś była w ciąży ale urodziła się i związała ze mną. Więc… jest od ciebie rok starszy.
Kurde! –Chciało mi się wrzeszczeć, ale się opanowałam. Przytuliłam się do ramienia taty poklepując go czule.
-Tatuś to i tak nic nie zmienia, mama cię nie zdradziła – cmoknęłam do w policzek i ruszyłam na peron.
-Jasne – odparł doganiając mnie.
-Hej Ewa!- krzyknęła Łucja na mój widok. – Tak dawno cię nie widziałam.
Przyjaciółka przytuliła mnie.
-Gdzie dziewczyny?- zapytałam.
-W pociągu – wskazała za siebie kciukiem. Wielka maszyna stała na peronie czekając na odjazd.
-To ja lecę – odparłam do taty. – Trzymaj się i dzwoń co i jak.
-Jasne- powiedział przytulając mnie. –Moja mała dziewczynka.
Zaśmiałam się. Zawsze taka będę pomimo , że jesteśmy prawie równi.
Usiadłam w przedziale w przyjaciółmi. Daniel siedział blisko mnie przyglądając mi się co chwilę.
-Jak wam minęły ferie? – zapytała Suzan wesoło.  
-Świetnie!- krzyknął Albert… i tak mijała podróż.
Po powitalnej kolacji i przemówieniu dyrektora ruszyłam do swojego pokoju.
Szłam jak reszta korytarzami, lecz  w pewnej chwili poczułam szarpnięcie. Odwróciłam się aby nakrzyczeć na kogoś.
Daniel uśmiechał się chytrze ciągnąc mnie w przeciwną stronę.
Z dala od uczniów, z dala od nauczycieli…
Stałam oparta o zimną ścianę, po obu stronach leżały dłonie Daniela, chłopak podpierał się o ścianę stykając się z moim czołem.
-Tęskniłem – wyszeptał całując mnie w policzek.
-Ja też- odparłam łapiąc go za szyje.
Chłopak przybliżył się jeszcze bardziej. Pocałował mnie w nosek a potem w usta. Zaśmiałam się cicho.
-Hej – odparła Suzan siedząc na swoim łóżku – co tak długo?
Cała w skowronkach poszłam do łazienki. Po chwili z niej wyszłam zapominając o piżamie.
-No co?- zapytałam gdy spojrzałam na zaskoczone przyjaciółki.
-Nic nic- odparły we trzy.
Zaśmiałam się.
-Po prostu cieszę się z powrotu- odparłam wzruszając ramionami.
Następnego dnia zaczęły się lekcje.
Nowy plan nie wiele się różnił od poprzedniego, jedynie tym że każdą lekcje mam z Danielem i jego spółką.
Może być ciekawie.
-Dzień dobry – powiedziała Suzan. Usiadła przy stole obok mnie.
-Hej – uśmiechnęłam się.
-Zdradzisz mi o kim myślisz?- zapytała. Szybko pokręciłam głową prawie krztusząc się słodką bułeczka.
Wydęła zabawnie usta.
-No prooooszę- błagała mnie.
-Nie i koniec- odparłam.
Wstałam z ławki i ruszyłam do wyjścia.
Przy łuku spotkałam Daniela z jego paczką. Uśmiechnęłam się do niego. Chłopak złapał mnie za ramiona i przyciągnął  ku sobie.
Cała sala wstrzymała oddech. Gdzieniegdzie usłyszałam cichy gwizd.
Daniel pochylił się nade mną i mnie pocałował… przy wszystkich.
Odwzajemniłam gest, nie martwiąc się o konsekwencje. Gdy Daniel odsunął się ode mnie, lekko się zachwiałam.
-Dzień dobry – odparł mi do ucha uśmiechając się.
-Dzziień dobry – wyjąkałam. Spojrzałam na Suzan, która patrzyła na mnie zaszokowana. Zresztą jak cała społeczność szkolna.
Agata patrzyła na mnie z nienawiścią. Gdyby wzrok mógł zabijać, pewnie już bym nie żyła.
-Idziemy jeść? – zapytał Daniel.
-Ja już zjadłam, ale Tobie życzę smacznego- odparłam ruszając w stronę drzwi.
Gdy po lekcjach weszłam do biblioteki jak zwykle uderzył mnie zapach herbaty oraz  starych książek. Było coś jeszcze…
Przyjemy zapach męskich perfum.
-Dzień  dobry – powiedział młody przystojny chłopak stojący obok mnie. Miał około dwadzieścia lat, był wyższy ode mnie i miał rudobrązowe włosy, oraz zniewalający uśmiech. Zatkało mnie kompletnie.
-Hej – odparłam zalotnie.
-Coś pomóc? Panno…
-Mów mi Ewa – uśmiechnęłam się.
-Adam – odwzajemnił uśmiech.
Późnym wieczorem wróciłam do pokoju. Marzyłam tylko o cudowniej kąpieli i ciepłym łóżku. Adam okazał się fajnym gościem, ale nie nakręcał mnie jak Daniel. Zresztą i tak teraz cała szkoła o nas wiedziała, a mi? Szczerze to odpowiada. Uśmiechnęłam się na myśl dzisiejszych lekcji. Było wspaniale.
Niestety nie mogłam tak szybko odpocząć. Pokój wspólny był prawie pusty. Na fotelu siedziała Agata i coś mi mówiło, że czekała na mnie.
-Jak mogłaś mi to zrobić?- zapytała wstając.
-Ale ja ci nic nie zrobiłam!- krzyknęłam na nią.
-A Daniel?
-Z tego co wiem, to masz innego, a Daniela rzuciłaś.
-Nie przyszło ci do głowy że go nadal kocham?
-Nie, bo jeśli z kimś zrywasz to go chyba nie kochasz nie? – odparłam wchodząc na korytarz prowadzący do pokoi.
-A idź ty- krzyknęła Agata rzucając poduszę w drzwi.
Zrobiło mi się trochę przykro…
Następnego dnia na długiej przerwie poszłam do biblioteki. Zajrzałam do Adama, który musiał odbębnić praktyki.
-Hej – odparłam rzucając torbę na ziemię. Usiadłam w wygodnym fotelu naprzeciw Adama.
-Hej – uśmiechnął się. – Coś cię martwi?
-Moja przyjaciółka – odparłam zdziwiona swoją pewnością – Chodzi o to, że oddalamy się od Siebie… a jeszcze uważa że ukradłam jej chłopaka.
Adam otworzył jedną z książek leżącą przed nim.
-Miłość stworzy wiele cudów, nienawiść – ani jednego dobrego czynu – przeczytał .
-Aleksander Świętochowski – odparłam bez namysłu.
-Dobrze skąd wiedziałaś?- zapytał Adam zaciekawiony.
-Przerabialiśmy do w zeszłym roku.
Adam westchnął cicho.
-A jak rozumiesz te słowa?
-No miłość może wiele zdziałać, pozytywny wpływ na ciebie, daje pozytywny wpływ na otoczenie, a dzięki nienawiści zawsze coś psujemy.
-Więc?- zapytał patrząc na mnie.
-Więc mam przebaczyć Agacie?
Zaśmiał się.
-Więc masz jej nienawidzić bo zepsujecie wiele- odparł w chwili gdy zadzwonił dzwonek.
Pocałowałam Adama szybko w policzek i wyszłam z biblioteki.
Biegnąc na lekcje wpadłam na Daniela. Chłopak był bardzo zdenerwowany.
-Co się stało?- zapytałam zatrzymując się.
-Odwal się – syknął odpychając mnie i uciekł.
Reszta dnia minęła spokojnie, nadal nie wiedziałam o co chodziło Danielowi. Chłopak nie pokazał się na żadnej lekcji. Nawet nie chciało mi się go szukać. Dziewczyny mówiły, że to pewnie nic takiego.
Po południu dostałam zaproszenie do dyrektora.
Usiadłam na krześle i wpatrywałam się w zdjęcie młodego pana dyrektora wraz z obecną żoną. Byli bardzo młodzi i uśmiechnięci.
-Och Ewo już jesteś- odparł starzec. –Chciałbym porozmawiać o tym co stało się w poprzednim semestrze.
Wyjaśniłam wszystko dokładnie oraz opisałam osoby, które w tym dniu się kręciły po bibliotece. Dyrektor długo myślał drapiąc się po czole. Żadne z jego uczniów nie mógł tego zrobić… Nagle zmienił temat.
-A jak ci się podoba nasz nowy asystent?
-Bardzo miły – odparłam uśmiechając się.
-Wiedziałaś, że na nazwisko ma Miler? To jest bardzo rzadkie nazwisko i mało osób je nosi.
-No i?- zapytałam zdziwiona.
-Czy twoi rodzice rozmawiali z Tobą o twoim starszym bracie?
-Nie… to nie może być prawda- jęknęłam. –Adam… to mój brat?
-W rzeczy samej. – westchnął – uczył się tutaj, skończył naukę nim ty tutaj przyszłaś.
-Ale jak to? Jest starszy o dwa lata
-Był na tyle wybitny, że nauczyciele przerzucili go z piątego na siódmy rok, dlatego skończył wcześniej. Herbatki? – zapytał jak gdyby nic.

8863891110cb603798d2_aC_medium.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków