• Wpisów: 145
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:00
  • Licznik odwiedzin: 27 580 / 1682 dni
 
panna15
 
Hej
Stwierdziłam, że na razie dam wam dłuższe opowiadanie :)


117258507.jpg


Życie… Czym ono jest? Zagadką.
Czasami mam ochotę uciec. Z dala od problemów, z dala od rodziny, z dala od przyjaciół.
Dlaczego?
Nie wiem…
Nic ostatnio się nie układa.

Zaczęło się od pewnego lekarza, który powiedział że moja noga umiera.
Wkurzony pokłóciłem się z rodzicami i poszedłem na spacer.
I tak codziennie chodziłem. Wszędzie.
Często sam.
Później zacząłem biegać. Nie miałem co robić.
Gdy nastał dzień wizyty kontrolnej u lekarza, bardzo się bałem.
Dziś miał zdecydować co robimy dalej.
-No, Radek…- zamyślił się lekarz.
-Słucham?- zapytałem siedząc na krześle.
-Kości się trochę zrosła i jak by odżyła- powiedział ciężko- możesz mi powiedzieć co robiłeś od naszej ostatniej wizyty?
-Na początku chodziłem na spacery, potem biegałem.
-Rozumiem- zamyślił się ponownie lekarz.
-Panie doktorze, to źle?- zapytałem z obawą.
-Nie, to doskonale, jak widać przypadkowo znalazłeś sposób odżywienia.
-Przypadkowo?
-A specjalnie poszedłeś biegać?- zaśmiał się- powiedz mi ile biegasz.
-Codziennie, godzinkę lub dwie.
-Rozumiem, dobry jesteś?
-Czy ja wiem…
-Może zapisz się do jakiegoś klubu?
-Mogę spróbować.
Po wyjściu mama bardzo się ucieszyła. Szybko z ojcem odnaleźli najlepsze oferty.
Zbliżał się dzień moich jedenastych urodzin.
Gdy obudziłem się, nie byłem niczego świadomy.
Poszedłem jak zawsze do kuchni.
Jak zawsze tata pił kawę.
-wszystkiego najlepszego synu – powiedział odkładając gazetę.
-Dzięki – powiedziałem nasypując herbaty do kubka.
-Pomyśleliśmy z mamą, że ci się spodoba- powiedział rzucając na stół jakąś kolorową broszurę.
Zerknąłem zalewając herbatę wrzątkiem. Sięgnąłem po nią.
-Klub sportowy?- zapytałem zdezorientowany.
-Tak, dla twojego zdrowia.
-Rozumiem- usiadłem i zacząłem czytać.
-Co powiesz na biegi i piłka nożna?
-Hm czemu by nie? Gdzie mama?
-Musiała wyjść- odparł drapiąc się po brodzie- Ja też będę leciał. Zaproś przyjaciół, nie siedź sam. Albo pójdź do tego klubu.
-Najpierw śniadanie – odparłem.
-Jasne, na razie.- powiedział chwytając swoją torbę i ruszył do drzwi.
-Cześć – odparłem czytając broszurę.
Po zjedzeniu śniadania ruszyłem na miasto. Mieszkałem w dużym domu, mniej więcej na obrzeżach miasta. Do centrum miałem z 15 minut autobusem.
Klub sportowy mieścił się blisko mojej szkoły.
Budynek był mały, z tyłu duża sala gimnastyczna oraz boiska.
-Dzień dobry – powiedziałem do drobnej sekretarki siedzącą za brązowym stołem.
-Witam – odparła stukając w klawiaturę wiekowego komputera.
-Chciał bym porozmawiać o zapisach do klubu.
-A po co innego miał byś tu przychodzić, chłopcze- odparła sarkastycznie kobieta.
Westchnąłem.
-Pierwsze drzwi po lewo- warknęła machając ręką.
Ruszyłem wąskim korytarzem. Wisiały zdjęcia grupowe i pojedyncze.
-Kiedyś też tu będzie moje zdjęcie- odparłem cicho.  
Wszedłem do zielonego pokoju. Za wysokim biurkiem siedział mały facet o siwej brodzie sięgającej do blatu stołu.
-Dzień dobry- wyjąkałem. –Chciałem się zapisać.
-Pierwszy raz?
-Tak…
-No dobrze, proszę wypełnić ten formularz – powiedział podając mi plik kartek.
Westchnąłem.
Poszło łatwo. Jutro miałem pierwszy trening.
I tak codziennie chodziłem do klubu, aby ćwiczyć. Poznałem kilku przyjaciół w tym Artura, kolegę z równoległej klasy. Był wysokim brunetem o brązowych oczach.
W szkole bardzo się zaprzyjaźniliśmy, poszliśmy na ten sam profil w gimnazjum.

Siedziałem na oknie odrabiając matmę.
Podeszła Sandra z koleżankami.
Sandra była wysoką blondynką z liceum, miała coś koło 17 latu. Blond grzywa wpadała do niebieskich oczu.
-Hej chłopaki – powiedziała kładąc dłonie na biodrach. –Idziecie na bibę?
-Jasne, u kogo?- odparłem szybko. Artur spojrzał na mnie zdziwiony.
-Do mnie- powiedziała kładąc swoją dłoń na moim policzku. Przeszył mnie dreszcz.- Kochaniutki.
Westchnąłem.
Odeszły ruszając przesadnie biodrami.
-Radek, coś ty zrobił?- zapytał przyjaciel odkładając zeszyt ćwiczeń.
-Nic, chce po prostu się wkręcić- odparłem.
-Stary, niedługo mamy egzaminy a ty się wkręcasz do licealistek?
-Czemu by nie?
-Hm no nie wiem, może dla tego że MAMY EGZAMINY
-Proszę się- odparłem- egzaminy są za pół roku, wyluzuj.
-Dobra- powiedział.
Na imprezie było większość licealistów.
Większość czasu spędzałem z Sandrą, dużo wypiliśmy, nie pamiętam kiedy TO się stało.
Później już się nie odezwała.
Byłem zdziwiony, myślałem, że to było coś.
Egzamin był stresujący, ale zaliczyłem więcej niż połowę.
Na treningi uczęszczałem ciągle, kilka razy brałem udział, zazwyczaj byłem na podium.
Pewnego dnia poszedłem pobiegać.
Nie byłem świadomy, że moje życie odmieni się na zawsze.
Biegłem już trzy kilometry gdy zobaczyłem ją.
Szczupła dziewczyna, w krótkich spodenkach i sportowym staniku przebiegła koło mnie.
Blond kucyk podskakiwał z każdym ruchem.
Zacząłem biegnąć koło niej.
-Hej, śledzisz mnie?- zaśmiała się dziewczyna.
-Nie, chodź może powinienem? Taka ładna- odparłem.
Przebiegliśmy około dziesięć kilometrów.
-Eh musze lecieć- odparła rozciągając się. – Do domu.
-Rozumiem, może numer telefonu?
-Jasne… - podała mi swój telefon a potem pocałowała w policzek i pobiegła w przeciwną stronę.
To był najlepszy dzień w moim życiu.
Spotykałem się kilka miesięcy z Emilą, później ona poznała innego i zerwaliśmy.
W wakacje poznałem jeszcze pewną dziewczynę, Wiktorię.
Tym czasem poszedłem do liceum.

Byłem w tej samej klasie co Artur i moja drużyna z klubu. Zawsze się dogadywaliśmy. Z Wiktorią pisałem codziennie, z czasem zaczęliśmy chodzić. Była średnią blondynką o niebieskich oczach i ładnym uśmiechu. Pisałem też z kilkoma jej przyjaciółkami, Łucją, Kasią, Magdą i Olą.

Późnym wieczorem siedziałem przy komputerze. Pisałem z Wiktorią, po raz pierwszy kłóciliśmy się. W końcu posunąłem się za daleko. Zerwała ze mną i wylogowała się z gadu.
Wściekły pojechałem z kumplami na miasto.
Następnego dnia obudziły mnie pierwsze promyki słońca. Ruszyłem się z łóżka i poszedłem pobiegać.
Miasto powoli budziło się do życia.
Gdy zorientowałem się byłem koło obrzeża miasta. Zawróciłem szybko i poszedłem do domu. Po drodze spotkałem Emilię, była zajęta swoim nowym chłopakiem.
Szybki prysznic i ruszyłem do garażu po mój motocykl. Odpaliłem silnik i pojechałem do szkoły.
Zajęcia takie same, nudne. W ogóle nie docierało do mnie co wszyscy mówili. Myślałem tylko o mojej Wiktorii.

Dlaczego?
Po szkole pojechaliśmy z kumplami się czegoś napić. Był to słoneczny październikowy dzień. Słońce grzało jak nigdy.
Zajechaliśmy do baru, kilka piw i ruszyliśmy w stronę domu. Nagle na ulicę wyskoczył pies a za nim starsza kobieta.  Nie jechałem zbyt szybko, niestety nie zdążyłem zahamować. Więc szybko skręciłem kierownicą wjeżdżając na krawężnik. Motocykl dziwnie zjechał, spadłem na ziemię rozbijając sobie nos i łamiąc kości.
Szybko wezwali karetkę i zawieźli mnie na pogotowie.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków